Wakacje na wyspie – relacja część 2 ostatnia

Ostatnio na blogu opisywałam relacje z naszych wakacji w charakterze informacyjno – poglądowym, część 1 można przeczytać TU. Tym razem przyszedł czas na prezentację atrakcji i ciekawych miejsc, jakie odwiedziliśmy podczas pobytu na wyspie Ostrów, oczywiście wraz z Bohunem 🙂

1. Codzienne spacery

Może nie brzmi to jak atrakcja, natomiast codzienny spacer po wyspie niewątpliwie jest atrakcją samą w sobie. Ukształtowanie wyspy Ostrów można porównać do ściętej góry, czyli ma kilkunastometrowe zadrzewione zbocza, a na „szczycie” znajduje się względnie płaskie pole. Każdego dnia ruszaliśmy więc z naszego obozowiska zboczem wąską ścieżką między drzewami, aby dotrzeć do magicznego miejsca – małej zatoczki z piaszczystym łagodnym wejściem do wody oraz nachylonym lekko nad wodą drzewem, na którym zawieszona była lina do skakania. Bohun w zależności od swojego osobistego planu dnia albo pływał z nami, albo polował na żaby przy brzegu. Jezioro Siecino jest tak czyste, że z łatwością można poobserwować przybrzeżne rybki (na kąpielisku lubią sobie przebywać małe okonie) lub łapki pływającego psa. Po kąpieli można wrócić prawie tą samą drogą idąc np. przez pole lub obejść dookoła wyspę.

Bohun i żabcia...

Bohun i żabcia…

obowiązkowe moczenie wieczorne

obowiązkowe moczenie wieczorne

2. Kajaki/rower wodny i inne

Na wyspie znajduje się wypożyczalnia kajaków i rowerów wodnych i postanowiliśmy z nich skorzystać. Męska część ekipy wybrała kajak, natomiast żeńska wygodny rower. Dla bezpieczeństwa Bohun i Bułka zostali załadowani na rowerek, aby nie ryzykować przewrócenia kajaka. Będąc już na wodzie można wybrać się na drugą wyspę – Kępę, choć niestety jest ona praktycznie nie do przejścia ze względu na gęstość drzew lub na potocznie zwaną „wyspę Kamienną”, która w rzeczywistości ma postać kilku kamieni znajdujących się kilkadziesiąt metrów od brzegu.

Odwiedzając wyspę można także skorzystać z oferty Centrum Nurkowego Shark, jednak my jeszcze nie próbowaliśmy swoich sił 🙂

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

Wyspa Kamienna

SAMSUNG CSC

chodzący po wodzie

SAMSUNG CSC

pieski takie podekscytowane

3. Kłomino – Wrzosowiska – Borne Sulinowo

Spędzając błogie chwile na kempingu szukaliśmy miejsca, do którego moglibyśmy wybrać się na wycieczkę. Nasz wybór padł na Kłomino. Jest to miasto-widmo, polska Prypeć, które do 1992 roku było bazą Armii Radzieckiej. Obecnie Kłomino zamieszkuje 12 osób. Gdy dojechaliśmy na miejsce, naszym oczom ukazał się tajemniczy i smutny obraz dawnego miasta. Minęliśmy może 2-3 domy mieszkalne i dotarliśmy do opuszczonych bloków z wielkiej płyty. Z bloków zniknęły wszystkie drzwi i okna oraz instalacje, a pozostały jedynie mury. Ku naszemu zdziwieniu, wejście do nich nie było w jakikolwiek sposób zabezpieczone, więc nie oparliśmy się pokusie zajrzenia do środka. Ze względu na obecny gruz, śmieci i szkło, psy czekały na zewnątrz. To co zobaczyliśmy wewnątrz było na swój sposób smutne i przerażające – kiedyś mieszkali tam ludzie, a teraz pozostały tylko zarysy mieszkań i mnóstwo gruzu.

Następnym punktem wycieczki były wrzosowiska znajdujące się na terenie Rezerwatu Diabelskie Pustacie. Większości z nas hasło „wrzosowisko” przywodzi na myśl piękne fioletowe roślinki rosnące na hektarach pól niczym z popularnych tapet na pulpit. Zastanawialiśmy się zatem jak może takie wrzosowisko wyglądać w Polsce. Tocząc się leśnymi bezdrożami z Kłomina padło polecenie „szukajcie wrzosów”, więc rozglądaliśmy się za kolorem fioletowym. Po kilkunastu kilometrach żółwim tempem naszym oczom ukazało się przepiękne leśne wrzosowisko. Ruszyliśmy czym prędzej żeby zrobić kilka pięknych pamiątkowych fotek, ale sami zobaczcie co z tego wyszło – psy wolały się perfumować niż pozować. Zastanawiały nas tylko białe cieniutkie linki wyznaczające jak nam się wydawało tereny działek. Jadąc dalej bezdrożami dotarliśmy do punktu widokowego rezerwatu, z którego można było podziwiać hektary wrzosowisk. Jakież było nasze zdziwienie, gdy w drodze na wspomniany punkt spotkaliśmy grupę saperów, którzy właśnie tego dnia rozpoczęli akcję odminowywania terenu i przemiły kierownik imprezy wyjaśnił nam, że te białe linki to wyznaczone obszary do odminowania na najbliższe dni… 🙂 Bohun chciał wspomóc panów saperów i postanowił poszukać w ziemi kilku niewybuchów, ale szybko go od tego pomysłu odwiedliśmy. Do atrakcji możemy zaliczyć także kilka pocisków, które Pan Saper Kierownik nam pokazał.

W drodze powrotnej zahaczyliśmy o Borne Sulinowo. Jednak z braku siły i pustych żołądków z licznych miejscowych to-see-list odwiedziliśmy tylko nieco mroczny Cmentarz Radziecki z nieco kiczowato pomalowaną rzeźbą? tzw. pepeszy (radziecki karabin maszynowy PPSz). Odnaleźliśmy także tutejsze kejefsi.

SAMSUNG CSC

bunkier na tresie do Kłomina

SAMSUNG CSC

Kłomino – opuszczone bloki

wnętrze bloku

wnętrze bloku

SAMSUNG CSC

pozostałości po budynkach w Kłominie

SAMSUNG CSC

Bohun i Bułka na wrzosowskiu

SAMSUNG CSC

perfumowanie

SAMSUNG CSC

malownicze zdjęcie – so close

SAMSUNG CSC

wejście do cmentarza i pepesza

SAMSUNG CSC

🙂

4. Mielno

Do Mielna zawitaliśmy trochę przy okazji, ponieważ jako że zepsuły nam się dwie lodówki turystyczne, musieliśmy udać się do Koszalina w celu zakupu czegoś chłodzącego napoje i nie tylko. Z mapy wynikało, że Mielno może nas zaskoczyć ze wzgędu na ciekawe położenie – z jednej strony Jezioro Jamno, a z drugiej Bałtyk. Szczególnie zależało mi na zobaczeniu jeziora i rzeczywiście zaskoczyłam się, ale niestety negatywnie. Jezioro było brudne (a może wybrzydzam), a wejście do niego skomercjalizowane przez płatne łódeczki. Cały brzeg był natomiast ogrodzony i zwyczajnie nie prezentowało się to estetycznie. Pojechaliśmy więc kilka kilometrów dalej, żeby odhaczyć morze. Jako że Bohun i Bułka nie są fanami morskich harców, nie planowaliśmy dłuższego pobytu na plaży. Wybraliśmy wejście, gdzie nie było zakazu wprowadzania psów, ani zbytniego zagęszczenie plażowiczów. Bułka do wody nawet nie weszła, Bohun natomiast ku naszemu zdziwieniu zachęcony patyczkiem postanowił odrobinę zażyć kąpieli. Będąc nad morzem postanowiliśmy coś zjeść i w jednym z okolicznych sklepów dowiedzieliśmy się, że zaledwie kilka kilometrów dalej w Unieściu znajdziemy wędzarnie działające przy porcie rybackim. Same wędzarnie as oczarowały – wszystkie ryby były świeże, a i wybór spory, my zdecydowaliśmy się na makrelę.

SAMSUNG CSC

Jezioro Jamno

SAMSUNG CSC

Bałtyk

SAMSUNG CSC

5. Jazda Konna

Ostatnią atrakcją na jaką się zdecydowaliśmy się była jazda konna. Już trzeci rok z rzędu wracając z zakupów ze Złocieńca oglądaliśmy biały drewniany szyld reklamujący właśnie jazdę konną. W tym roku w końcu się odważyliśmy i umówiliśmy na konkretną godzinę. Miejsce nas oczarowało – budynki i stajnie z cegły, pięknie konie, kozy i owce, koty, psy i malownicza okolica. W naszych wyobrażeniach pierwsza jazda i w ogóle pierwszy kontakt z końmi będzie miał przebieg typu „wsiadamy na koń, a konik będzie prowadzony liną przez przewodnika”. Jednak zupełnie nie spodziewaliśmy się tego jak w rzeczywistości to wyglądało. A wyglądało tak: wsiadamy na koń, koń jest bez żadnej linki, trzymamy wodze, kilka instrukcji i heja! Sami musieliśmy prowadzić konia, skręcać, hamować i ruszać. Do tego kilkanaście metrów pokonaliśmy kłusem, jechaliśmy „bez trzymanki” i nawet mogliśmy się na koniu położyć, choć było to bardzo trudne. Wszyscy zgodnie przyznaliśmy, że było fantastycznie, choć nieco przerażająco – konie były (chyba tylko według nas) spore. Niesamowite przeżycie. Kiedy my tak sobie jeździliśmy, psiaki grzecznie czekały w cieniu i obserwowały zwierzęta, a w szczególności koty, konie najwyraźniej nie są tak fascynujące.

SAMSUNG CSC

Bohun i owieczki w dali

Jak widać nie nudziliśmy się na kempingu. Nie mieliśmy żadnych niemiłych niespodzianek jak rok temu – w nocy poprzedzającej wyjazd ktoś wykręcił śruby od koła w przyczepie i 30min od wyjazdu koło nam odpadło. Pogoda w miarę dopisała, czyli padało co kilka dni i było na tyle ciepło, że mogliśmy kąpać się w jeziorze codziennie. Jezioro Siecino i Wyspę Ostów mogę z całego serca polecić amatorom kempingów jak i tym, którzy zechcieliby wybrać się pod namiot na wakacje po raz pierwszy.

Po powrocie z wakacji przeżywamy pewnie jak każdy niemiłe zderzenie z rzeczywistością i ogólne rozbicie. Jednak nie spoczywamy na laurach i już za tydzień (30.08) wybieramy się do Przesieki na doktrekking w górskim terenie i tym razem startujemy (okaże się czy słusznie) w kategorii MID na trasie liczącej 26km.

Reklamy

7 thoughts on “Wakacje na wyspie – relacja część 2 ostatnia

  1. No, no, widzę, że Bohun chadzał na randki z piękną damą swego serca, nadobną Bułką w naprawdę ciekawe tereny. Jak psiaki zachowywały się na rowerze wodnym? Nie było żadnych problemów?

  2. Bohun swoją wybrankę widuje codziennie o 21, kiedy to panna Bułka wychodzi na wspólny spacer z klatki oddalonej o 50m od naszej 😉 Bohun na rowerze był już po raz trzeci, wiec pełen relaks i czill, Bułka trochę się wierciła, ale ogólnie bardzo grzeczne były.

  3. Zdjęcia super:) Trochę przeraził mnie ten teren do odminowania. Zazdroszczę tych rybek nad morzem, my zawsze mamy pecha i trafiamy do jakieś tekturowej budki i siedzimy koło kosza na śmieci. A co do zachowania czworonogów przy koniach, to wiem o co chodzi. Storm, gdy nie może czegoś ogarnąć to udaje, że tego nie ma 🙂

  4. Nas też teren do odminowania przeraził, szczególnie po fakcie 😉 muszę przyznać, że my też pierwszy raz trafiliśmy do tak zacnego miejsca, a poszukiwania były długie w rozczarowującym Mielnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s