Wybieg dla psów we Wrocławiu – Park Grabiszyński

O psi wybieg we Wrocławiu walczyliśmy od 2013 roku. Najpierw zgłosiliśmy swój projekt do pilotażowej edycji Budżetu Obywatelskiego, który został odrzucony, bez możliwości poprawy z powodu braku podania konkretnej lokalizacji, później w 2014, gdzie wykonaliśmy poprawny projekt – PSI GAJ, zebraliśmy ponad 1000 osób, które polubiły nasz pomysł na facebooku i oddały ponad 2500 głosów, natomiast koszty budowy urzędnicy oszacowali na 1,5 mln złotych i projekt nie wygrał w głosowaniu. Kiedy zaczęliśmy powolne przygotowania do nowej edycji Budżetu Obywatelskiego, dostałam wiadomość, że nagle ni z gruszki ni z pietruszki, bez żadnych zapowiedzi wybudowano dwa pierwsze wybiegi we Wrocławiu. Jeden z nich powstał w Parku Grabiszyńskim ledwie kilkaset metrów od miejsca, w którym miał postać PSI GAJ, drugi na Górce Słowiańskiej.

Z wizytą trochę zwlekaliśmy, ponieważ kiedy wracam z pracy, to jest już za ciemno, żeby porobić jakiekolwiek zdjęcia, później na święta wyjechaliśmy najpierw do Namysłowa, później do Polkowic, a kiedy mieliśmy chwilę czasu, to już zaczęło się strzelanie i nie było mowy o żadnym bezstresowym spacerze. W końcu udało nam się wybrać i sprawdzić to maluśkie cudo w Parku Grabiszyńskim 🙂

Lokalizacja

 

Na wybieg można dojechać celując w przystanek OPORÓW tramwajami: 4, 5, 11, 20 oraz autobusami: 107 i 125.

Wysiadamy, mijamy Cmentarz Żołnierzy Polskich i skręcamy w lewo, lekko odbijamy w prawo i już jesteśmy na miejscu.

SAMSUNG CSC

widok na wybieg

Wybieg jest naprawdę mały – zajmuje powierzchnię około 1000 m2, ale po chwilowym szoku można dojść do wniosku, że jak na pierwszy wrocławski wybieg nie jest tak źle – wszak dobrze, że w ogóle powstał. Na wejściu wita nas zupełnie biała tablica, gdzie teoretycznie powinien wisieć regulamin korzystania z obiektu, no ale nie wisi, być może Zarząd Zieleni Miejskiej wciąż zastanawia się jak należy korzystać z tak mikroskopijnego wybiegu 😉

Na początek kilka uwag ogólnych i technicznych:

Furtki

Są dwie i są kompletnym nieporozumieniem. Otwierają się w obydwie strony, a żeby je zamknąć należy najpierw nacisnąć klamkę, zrównać jej położenie ze słupkiem ogrodzenia, a następnie zwalniając klamkę wycelować zamkiem w dziurkę. Chyba nie muszę dodawać, że nietrudno o przypadkowe niedomknięcie furtki.

Ogrodzenie

Teoretycznie spełnia funkcję zasadniczą, czyli ogradza cały teren i nie jest z włóczki. Jest też odpowiednio wysokie – wyższe od moich 160 cm, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że budowlańcy starali się dorównać do określonej magicznej wysokości w powietrzu zapominając przy tym, że ogrodzenie powinno dotykać ziemi. Niestety, ale od poziomu gruntu zieje około 15-20 cm szczelina na całej rozpiętości ogrodzenia. Każdy mniejszy pies bez trudu opuści wybieg, jak bardzo tego zechce.

SAMSUNG CSC

szczelina pod ogrodzeniem

Nawierzchnia

Zapewne ziemia i śladowe ilości trawy sprawdzają się nieźle w słoneczny suchy dzień, ale po ostatnich opadach, cały wybieg wręcz tonie w grubym gęstym czarnym błocie.

Przeszkody

do wyboru mamy:

drewniane przeszkody:

– mega stromą palisadę dla wybitnie odważnych,

– dobrze przemyślaną kładkę,

– dla kontrastu w ogóle nie przemyślane 3 opony ustawiano na takiej wysokości i w tak niewielkiej odległości, że stawiam kość temu psu, który się na nich nie zabije,

 – dwie trochę zbyt blisko siebie ustawione hopki,

– slalom,

– dwie leżące sobie kłody.

oraz

betonowy tunel wkomponowany w nawierzchnię, długi i dość wąski, ale daje radę.

SAMSUNG CSC

wszystkie przeszkody na wybiegu

SAMSUNG CSC

zbyt blisko i za wysoko ustawione opony

 

A jak przebiegała nasza zabawa na placu zabaw? Sami zobaczcie, jaki pies miał zaciesz 🙂

SAMSUNG CSC

zaciesz 🙂

Po kilku wizytach w Psim Parku w Polkowicach i na wrocławskim wybiegu nie mamy wątpliwości, że Bohun, którego zazwyczaj interesują głownie kaczki, woda, krzaczki, trawki i suczki, dostaje jakiegoś napadu wesołości i głuchoty. Lata jak poparzony, wszystko mu się podoba i chętnie pokonuje przeszkody, jak już uda mi się zwrócić na siebie jego szanowną uwagę. Na pierwszy ogień poszedł tunel, który sam (!) przeszedł bez zachęty. Po komentarzach na fanpage’u PSIEGO GAJU, które głosiły, że tunel jest za mały i betonowy, i raczej zamiast regulaminu przy wejściu, powinien wisieć numer do weterynarza, trochę się obawiałam, ale nie było czego. Pies ważący 34 kg i mierzący 60 cm w kłębie spokojnie go pokonał bez zawahania.

SAMSUNG CSC

tunel

Następnie hopki

SAMSUNG CSC

leć rumaku!

 

SAMSUNG CSC

i hopsasa

Całkowitym hitem okazała się kładka. Jest stabilna, odpowiednio szeroka dla psiaków, które nie ćwiczą agility i nie ma śliskiej powierzchni. Bohun wchodził na nią kilkukrotnie, może jak zauważył i mój zaciesz 🙂 nie wiem kto się bardziej cieszył.

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

Udało nam się też pokonać slalom, choć pies raczej wolał sobie skracać drogę.

SAMSUNG CSC

elegancka nóżka

Natomiast palisada nie została przemyślana. Jest ogromna i bardzo stroma. Nie udało nam się jej zdobyć.

SAMSUNG CSC

palisada

Zabawę na wybiegu uważamy za przednią, ale ma sporo niedociągnięć. Do tego to błoto, które miałam nawet na twarzy (…) może to miało być spa? Niestety o ile pomyślałam o trekkingowych butach i spacerowych spodniach, to nawet nie przypuszczałam, że błoto znajdzie się na moim płaszczu.

SAMSUNG CSC

 

Zdziwiło mnie natomiast zachowanie innych właścicieli psów. Po pierwsze ludzie woleli puszczać swoje psy na polance obok (może przez błoto?). Po drugie, nie wiem dlaczego, ale podczas naszej zabawy weszła pani z dwoma pieskami kundelkiem i młodym dogiem niemieckim. Dog kilka razy pofikał po wybiegu, po czym pani stwierdziła (po 1 minucie), że za bardzo się rozbrykał i wyszła. I co mnie zdenerwowało – podbiegł do mnie mały spaniel, kiedy biegałam z Bohunem i skoczył na mnie, dorzucając błota do mojego i tak nieodpowiedniego stroju. A właściciele stali i tylko wołali „nie skacz nie skacz” zamiast podejść i przynajmniej zabrać psa. Krzyknęłam tylko, że może chociaż jakieś przepraszam? Niestety odpowiedziało mi burknięcie i szybkie opuszczenie wybiegu przez spanielowatych. Buractwo.

Cali ubłoceni opuściliśmy wybieg i wróciliśmy do auta wzdłuż Ślęzy, gdzie Bohun zaliczył oczyszczającą kąpiel, więc przynajmniej psa nie trzeba było myć.

Relację z wizyty na wybiegu można przeczytać jeszcze u Oli i Nitra na blogu Pies we Wrocławiu.

Reklamy

14 thoughts on “Wybieg dla psów we Wrocławiu – Park Grabiszyński

  1. Nie wierzę… przecież wcale nie jest wybitnie duży, bardzo drogo wyposażony, a tak długo musieliście o niego zabiegać?… Szkoda, psiaki czekały… Wy, zresztą, również :))

    1. Naczekaliśmy się za wszystkie czasy, a tu nagle postawili dwa, szkoda tylko, że niezbyt przemyślane. Czekamy też na następnie, bo ponoć mają się sukcesywnie pojawiać 😀

  2. Nie ma co narzekać, by ciągle tylko marzymy o wybiegu, choć jak już pisałam na blogu Oli i Nitra – zmienił się prezydent miasta i ma w swych szeregach bardzo pro-psich członków (że tak powiem 😉 Miejmy więc nadzieję, że coś ruszy w tym temacie 🙂
    P.S, Szykuj stare ciuchy, bo jak już uda mi się zrealizować jedno z postanowień noworocznych i wpadne w końcu do Wrocławia, to Boniałke też bez oporów będzie paćkała płaszcze i żadne odwoływanie nie pomoże 😉
    Pozdrawiamy, Asia i Bona

    1. Szykujemy ciuszki więc 🙂 Boniałke i Bohuniałke może coś razem pobiegają 🙂 macie jakieś konkretne plany co do Wrocławia? Trzymamy kciuki za wybiegi w Opolu!

  3. Jest mikroskopijny :/ Psy nie będą w stanie pogonić razem bo się rozbiją o te przeszkody. Przeciez plac do agility to powinna być część wybiegu a nie wybieg jako taki. Bez sensu ze nie potrafia pomyslec jak cos robią. Co do ogrodzenia to tragedia z tą dziurą – nie tylko mikopieski wyjdą bo zaraz beda tam podkopane dziury i po prostu nie bedzie ogrodzenia. Przeszkody moze fajne ale palisada to jakis zart, a błoto zniechęca do wszystkiego i nikt nie bedzie tam przychodzić i się nie dziwię.
    Czy dobrze zrozumiałam ze w zwiazku z tym ze wybudowano ten wybieg, Wy juz nie bedziecie walczyć o Psi Gaj? Będzie ralacja z drugiego wybiegu? Pozdrawiamy :):)

    1. No wybieg ogólnie lekki dramat, ale nie ma co się zniechęcać, pewnie od czasu do czasu tam wpadniemy. O Psi Gaj nadal będziemy walczyć, bo to miał być taki wypasiony (wypsiony hehe) wybieg, ale w tej sytuacji nie wiem, czy nie będziemy musieli poszukać innej lokalizacji. Drugi wybieg dziś odwiedziliśmy, także już wkrótce będzie druga relacja 😀

  4. Mam wrażenie, że z projektowaniem wybiegów dla psów są ogólnie dwa problemy. Po pierwsze, miastu szkoda wygospodarować na nie odpowiednio duży teren, przez co większość wybiegów jest mizernej wielkości. Po drugie, jak już się ten teren wygospodaruje, to projektant stara się napchać wybieg rozmaitymi atrakcjami i akcesoriami, zapominając, że dla WIĘKSZOŚCI psów, które będą dane miejsce odwiedzać podstawową i najważniejszą atrakcją jest możliwość swobodnego biegania bez smyczy w bezpiecznym, ogrodzonym miejscu. Przez to powstają niewielkie obiekty, na których są za ciasno upchane hopki, etc.

    Co do przeszkód, to myślę, że są naprawdę niezłe. Z szałasem jest taki problem, że normalnie można go składać i rozkładać, ale w przypadku wybiegów to „stałe” wyposażenie terenu, więc nie da się go zrobić tak, żeby miał regulację. Fajnie, że przeszkody są z drewna i psy nie będą się na nich ślizgać. To, co faktycznie wygląda zupełnie bezsensownie to opony. Mam niestety wrażenie, że zbyt bliskie ustawianie hopek jest stałą bolączką wybiegów. Nie wiem, w jaki rozmiar psa mierzą projektanci, ale na pewno poniżej 20 kg. :/

    Bohun jest BARDZO dzielny, pięknie spaceruje po kładce. Prawdziwa z niego agulitowa gwiazda, serio – to naprawdę trudny wyczyn dla niektórych psów.

  5. Funemu pewnie zdarzałyby się ucieczki ale były by raczej sporadyczne i tylko po zobaczeniu psa, a jako że jest mały to pewnie nie poradził by sobie z hopkami czy oponami ale z resztą nie byłoby problemu. Szkoda że tak długo musieliście o to zabiegać, i że nie zrobili psiego gaju, niby za wielkie koszty ale jakby zsumować za te wszystkie inne to wyszłoby na to samo a byłby jeden dobry, a nie kilka mniejszych (troche nieprzemyślanych np ta źle założono „siatka”).
    Pozdrawiamy K&F

  6. Z tym błockiem masakra jest mój Szelciak jak zwykle był bardziej zachwycony samymi zapachami i byciem po paszki w błocie.
    Następnym razem na jakąś suchą pogodę się wybieramy ze smaczkami i planami nauki

  7. widzę, że u nas palisada była całkowicie prosta do przebiegnięcia, a Wy za to dajecie radę ze stacjonatami- ja nawet nie naprowadzałam na nie Gira bo bałam się, że zostawi na nich zęby :p Powiem Ci, że ja nie zauważyłam az tak dużego prześwitu pod ogrodzeniem- może piasek się rozlokował bardziej na boki albo widać, że nigdy nie miałam mikro psa? 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s