Recenzja uprzęży Ruffwear Front Range

Decyzja o zakupie nowej uprzęży zapadła po wizycie u trzeciego z kolei weterynarza. A zaczęło się niepozornie, otóż pies we wrześniu, po powrocie z wakacji, zaczął nam…śmierdzieć (tak, to dobre określenie) zaniedbanym psem. Rozpoczęło się szukanie przyczyny. Wizyta u weterynarza nr 1: diagnoza (po oczyszczeniu gruczołów około-wiecie jakich) – łojotok, czekanie kilkanaście tygodni na spray, który jest-jedyny-idealny-na-łojotok-ale-aktualnie-nie-ma-go-w-hurtowniach. Nie doczekaliśmy. Wizyta u weterynarza nr 2: diagnoza – może grzyby? Nie, kąpie się za często w rzekach, nie kąpać, witaminy z kwasami omega za stówkę. Zapach trochę jakby zmalał. Wizyta u weterynarza nr 3 przy okazji szczepienia: diagnoza – pani, jaki tam łojotok, pies ma piękną sierść i zdrową, ale szelki go obcierają pod pachami…

Analizując ostatnią diagnozę, nie sposób nie połączyć faktu zakupienia poprzedniej uprzęży we wrześniu i pojawienia się dolegliwości. Byłam z niej (z uprzęży) zadowolona, dlatego naturalnie w ruch poszła regulacja, aby nic pieseczka nie obcierało, ale niestety problem nie zniknął. Pozostało więc przekopanie internetu w poszukiwaniu takich szelek, które nie obetrą delikatnych paszek piesełeczka. Nie ukrywam, że niezmiernie mnie to ucieszyło, ponieważ wyznaję zasadę „każda okazja jest dobra na psie zakupy”. Wybór padł na uprząż amerykańskiej marki Ruffwear model Front Range, mimo że nie znalazłam nigdzie polskojęzycznej recenzji, zdecydowałam się na zakup.

Uprząż Ruffwear Front Range została zaprojektowana do codziennego użytkowania, ale nadaje się zarówno na zwykły spacer, jak i dłuższe wyprawy. Wyścielona jest miękkim materiałem, który nie obciera psa – było to dla mnie najważniejszym kryterium wyboru. Co więcej, część piersiowa równomiernie rozkłada obciążenie, co sprawia, że pies nie dusi się uciskającym szyję paskiem. Uprząż posiada dwa punkty mocowania smyczy: V-Ring, czyli aluminiowy pierścień w górnej części szelek oraz zaczep piersiowy, który może być przydatny w szkoleniu. W odpowiednim dopasowaniu pomagają cztery punkty regulacji – po dwa z przodu i z tyłu. Dodatkowo model został wyposażony w kieszonkę na rzep, w której można schować identyfikator oraz odblaskowe paski. Cena nieco zawrotna, bo waha się od 153,90zł – 195,00zł w zależności od sklepu i aktualnej promocji. W doborze rozmiaru pomoże mini przewodnik:

Natomiast kolor trzeba już wybrać samemu spośród 4 dostępnych: Twilight Gray, Pacific Blue, Alpenglow Pink oraz Campfire Orange. Wybór może okazać się trudny 🙂

My zdecydowaliśmy się na bajeczny Pacific Blue w rozmiarze L/XL, ponieważ bohunowy obwód klaty wynosi 82 cm. Uprząż testujemy od miesiąca. Dotychczas była noszona na codziennych spacerach, na dogtrekkingu, w warunkach śnieżno – błotnych, zaliczyła też kilka kąpieli w nie najczystszych rzekach, a także tarzanie na chodniku, asfalcie, śniegu i trawie.

SAMSUNG CSC

uprząż po miesiącu intensywnego użytkowania

Przyznam, że zakochałam się w tym kolorze ze zdjęć na stronie producenta, ale obawiałam się, że w rzeczywistości nie będzie taki morski, a bardziej niebieski. Na szczęście moje obawy się nie potwierdziły. Rozmiar też okazał się strzałem w dziesiątkę, a dzięki czterem punktom regulacji mogłam dopasować je tak, aby nic nie ostawało, jak np. pasek piersiowy w niektórych modelach szelek norweskich.

SAMSUNG CSC

uprząż po dwóch tygodniach użytkowania, przed praniem

Patrząc na dostępne w internecie zdjęcia uprzęży zastanawiałam się, czy nie będą zajmowały za dużej powierzchni na psie. Okazało się, że nie – część górna jest mała w stosunku do psiego tułowia, a piersiowa, mimo że wygląda na obszerną, to nie krępuje w żaden sposób psich ruchów.

SAMSUNG CSC

ułożenie na plecach

SAMSUNG CSC

Bohun nie widzi sensu w pozowania na stojąco

SAMSUNG CSC

część piersiowa

SAMSUNG CSC

testy w warunkach śnieżnych

SAMSUNG CSC

nie krępuje ruchów i nie wrzyna się w szyję

Szelki są bardzo lekkie i wykonane z porządnego nie chłonącego brudu materiału. Producent zaleca parnie ręczne w łagodnym detergencie. My zdecydowaliśmy się na czyszczenie dopiero po porządnym ubłoceniu, mimo że nie wyglądały jeszcze na bardzo brudne. Jeszcze nigdy pranie psich szelek mnie tak nie cieszyło 🙂 wystarczy je zmoczyć i przetrzeć gąbeczką, by znów wyglądały jak nowe, mimo błota i plam po trawie. Poprzednie uprzęże musiałam szorować szczoteczką, aby usunąć brud. Co więcej, schną bardzo szybko.

SAMSUNG CSC

żadna część uprzęży nie „ugniata” sierści

Po miesiącu intensywnego użytkowania nie zaobserwowałam żadnych wystających nitek, czy zniszczeń materiału, z którego są wykonane szelki, a jedynie delikatne przetarcie odblasków, ale uznaję to za nic nadzwyczajnego przy tarzaniu się na co drugim przejściu dla pieszych. Co ciekawe, nadruk z logo marki jest nietknięty. A same odblaski są genialne! Mocną świecą (świecą?) po zmroku, jak i w słoneczny dzień, także pełna widoczność zapewniona.

Bardzo fajnym rozwiązaniem jest kieszonka z wszytym sznurkiem na identyfikator opatrzona metką „ID”. Nie lubię jak coś Bohunowi dynda i dzwoni, tym bardziej jak zaczepi się więcej niż jedną blaszkę. Jedyny minus tego rozwiązania jest taki, że nie każdy, a raczej niewielu ludzi dostrzeże, że w ogóle w uprzęży jest jakaś kieszonka.

SAMSUNG CSC

kieszeń na identyfikator

SAMSUNG CSC

umiejscowienie kieszeni na identyfikator

Świetnym bonusem, o którym nie było mowy ani na stronie producenta, ani sklepów, jest miejsce do wpisania danych kontaktowych oraz imienia psa w postaci nadruku na wewnętrznej stronie szelek.

SAMSUNG CSC

miejsce na wpisanie danych

Drobnym minusem, jaki dostrzegam, jest zaczep V-Ring – otwór do zapięcia smyczy mógłby być odrobinę większy, dzięki czemu zapięcie smyczy byłoby łatwiejsze. Choć trudne nie jest, ale ja już przyzwyczaiłam się do wielkich kółek 🙂

Jak pewnie zauważyliście na zdjęciach, wewnętrzna strona szelek zbiera sierść, ale nie jest to wielki problem – za wygodę estetyka musi trochę ucierpieć.

Uprząż Ruffwear Front Range można kupić tu:

I co najważniejsze – pies przestał śmierdzieć 🙂

SAMSUNG CSC

Reklamy

48 thoughts on “Recenzja uprzęży Ruffwear Front Range

  1. Piękne te szelki są!
    Choć jak oglądałam zdjęcia w internecie, na sucho to sprawiały wrażenie na dość toporne. Ale na Bohunie super wyglądają, układają się i nic nie odstaje. Cena spora, ale to jest inwestycja na lata.
    Swoją drogą problem był bardzo błahy, ale znaleźć rozwiązanie to nie tak hop-siup.
    Pozdrawiamy 🙂

    1. I te kolory, jeden piękniejszy od drugiego, ciężko wybrać 🙂 Racja, sprawiają wrażenie topornych, jednak są zupełnym przeciwieństwem toporności, są bardzo lekkie i nieduże na psie. Tak naprawdę to te 160zł kosztuje porządny sweter lub wizyta u weterynarza i błędna diagnoza. Więc na fajny produkt warto wydać 🙂

      1. Hihihi dobre porównanie 🙂 ogólnie gdyby nie psy to miałabym drugą szafę ubrań 😀
        Ten różowy na sukę bardzo do mnie przemawia 😀
        Ale mam za mało psów, aby kupić jakiekolwiek jeszcze jedne szele… 😀

    1. Jak na psie akcesoria to cena jest wysoka, ale mam nadzieję, że szelki posłużą nam przynajmniej 2 lata (o ile wcześniej nie przeforsuję jeszcze grafitowych). Choć to cena dobrego ciuszka 😉 na 3 to może być problem 😀

  2. Bohun wygląda super w tych szelkach. Bardzo podobają mi sie te wszystkie dodatki ktore mają ruffweary – miejsce na dane kontaktowe, czy kieszonka na adresówkę (zeby się nie urwała lub nie rozerwała szelek). Berek ma zwykłe szelki Trixie bo dopiero od niedawna w ogole używamy szelek. Te z Ruffweara tez troce przerażają mnie topornością i nie wiem czy akurat moj pies potrzebuje tak profesjonalnego modelu. Ale tu konfort się liczy a te widać taki psu zapewniają.
    Tak by the way – podejrzałam fotki na ścianie 😀 – poezja 😀 Tez takie chcemy tylko w wynajętym mieszkaniu nie mozemy zrobić dziur w scienie 😦

    1. Oj trzeba przyznać- bajerki są 🙂 ruffweary okazały się w ogóle nie-toporne, mimo że tak prezentują się na zdjęciach. Są naprawdę leciutkie i zarówno delikatne dla psa, jak i solidnie wykonane. Komfort jest, nic nie odgniata sierści i nie kołtuni, nic nie odstaje i nie dusi 🙂

      Ah no po ramkach na ścianie można zobaczyć, kto jest największym „słoneczkiem” w tym domu 😉 już od kilku tygodni na komputerze czekają nowe zdjęcia do wywołania, bo tamte są sprzed 3 🙂 chyba się wezmę w końcu i wyśle do fotografa

  3. Cała recenzja super, będę musiała polecić te szelki znajomej, której pies praktycznie wyłysiał od innych. Wszelakie klamry, paski, no kompletnie NIC nie może go dotykać. 😀
    Jedyne co rozbroiło mnie w całej recenzji to te zdania:
    „Analizując ostatnią diagnozę, nie sposób nie połączyć faktu zakupienia poprzedniej uprzęży we wrześniu i pojawienia się dolegliwości. Byłam z niej zadowolona”
    Z których wynika, że byłaś zadowolona z dolegliwości psa 😀

    1. Te szare paski mogą psiaka dotykać, ale wydaje mi się, że nie obetrą, bo są dość miękkie 🙂 Rzeczywiście tak to mogło zabrzmieć 😀 oczywiście wiadomo, że nie cieszyłam się przy wydawaniu kasy na bezsensowne diagnozy i wąchaniu psa 😉 dzięki za uwagę! Już poprawiam 🙂

  4. WOW ale numer! 🙂 Zapamiętam do swojej praktyki 🙂

    Ja jeszcze nie jestem przekonana do fasonów ruffwearów (i nowych Hurtty):P Może do tego dojrzeć trzeba ? 😛

    1. A taka niepozorna dolegliwość. Chyba muszę jeszcze się przejechać do tego weterynarza (jeździmy tam tylko raz w roku, bo nam wysyłają zniżkę na szczepienie) i potwierdzić, że to jednak było obcieranie szelek. Nigdy bym na to nie wpadła, tym bardziej, że Bohuniałke mocno opierzony, pod pachami też 😀 Oh, no wiesz, u mnie to była miłość od pierwszego wejrzenia 😉

  5. Muszę przyznać, że nie jestem (nie byłam?) fanką tego typu kroju uprzęży – wydają mi się być strasznie zabudowane, wręcz zasłaniać połowę psa. Mocno się zdziwiłam oglądając zdjęcia uprzęży na Bohunie, bo psa jak najbardziej spod niej widać i do tego wygląda profesjonalnie i stylowo (czy tylko ja widząc różową wersję szelek zaczęłam się zastanawiać, jak wyglądałby w nich Bohuniałke? :P). Moje serce podbiły dodatki: te małe rzeczy, które ułatwiają życie, o których zwykle się nie myśli, ale kiedy ich nie ma to czegoś brakuje – dwa zapięcia na smycz (z przodu i na górze), kieszonka na identyfikator, miejsce do wpisania numeru telefonu i imienia – cudne! Bardzo, bardzo fajny, przemyślany produkt i jeszcze super wygląda na psie (z drugiej strony, ładnemu we wszystkim ładnie…). Jeżeli to wszystko idzie w parze z wytrzymałością i jakością, to uprząż jest zdecydowanie warta swojej ceny.

    PS. Taka uwaga, czy może bardziej luźne przemyślenia. Mam nadzieję, że nie poczujesz się urażona – kocham Was, Bohuna i Wasze bloga niezmienną miłością. Szkoda, że uległaś tej powszechnej modzie na „znakowanie” zdjęć, która ostatnio panoszy się w psiej blogosferze. Z jednej strony, uważam, że fotografie bardzo dużo tracą pod względem estetyki po umieszczeniu na nich adresów strony/ znaków wodnych. Z drugiej, zauważyłam, że ta moda dotyka tylko psiej blogosfery i w związku z tym wydaje mi się, że ew. strach przed kradzieżą zdjęć jest mocno na wyrost. Myślę, że warto brać przykład z najlepszych, największych i najbardziej docenianych graczy w blogosferze w ogóle, a Michał Szafrański, Eliza Wydrych, czy Asia Glogaza znaków wodnych na fotkach nie umieszczają… Więc może…

    1. Też mi się bardzo spodobały te dyskretne patenty! Choć w naszych szelach z Hurtty też mam taką „metkę” gdzie mogę wpisać numer telefonu. ale to by było na tyle 😛

    2. Przyznam ci rację, że szelki na zdjęciach wyglądają na mocno zabudowane, ale w rzeczywistości zajmują mało psa 🙂 coś jest z tym różem 😀 pewnie wyglądałby jak bura sunia sikająca z nogą w górze 😀 dodatki są bajeranckie, nie ma co. Ja jestem szelkami zachwycona. Nie dość, że leciutkie, miękkie, przemyślane, porządne, to jeszcze świetnie wyglądają. Cena za taki produkt jest jak najbardziej w porządku.

      Oczywiście dziękuję za twoje przemyślenia, myślę, że zawsze warto słuchać uwag czytelników 🙂 jednak jeśli chodzi o znakowanie zdjęć, to nie patrzę na to jak na modę, tym bardziej że nie jestem osobą, która za nią podąża. Uważam, że skoro włożyłam w coś jakiś, choć minimalny wysiłek, to warto to podpisać. Czasem wyszukując jaką frazę w grafice google trafiam na zdjęcia z mojego bloga, więc skoro mimochodem się wyświetlają, to pewnie jakaś garstka ludzi też na nie trafia. Uznałam, że dobrze byłoby je podpisać. Ale jako, że jestem leniem, to nie wiem na jak długo starczy mi cierpliwości do podpisywania każdego zdjęcia 😉 Mnie akurat takie znaki wodne czy loga bardzo się podobają na zdjęciach i znaczą dla mnie tyle, że ktoś włożył dodatkowy wysiłek w przygotowanie zdjęcia 🙂 co prawda własnego loga jeszcze się nie dorobiłam, ale może kiedyś 🙂

  6. Proszę Was uważajcie na sklep SKLEP-OUTDOOR24.pl, zrobiłam zamówienie czekałam miesiąc na realizację. Żadnego kontaktu z ich strony pomimo wielu moich maili i telefonów. Kiedy się w końcu dodzwoniłam zażądałam zwrotu pieniędzy i dalej czekam… Uważajcie i nie kupujcie płacąc wcześniej!

      1. Mi właśnie po ponad tygodniu oddali kase za zamowione szelki. Zero kontaktu mailowego, przez tydzien gosc raz odebral ode mnie telefon, po czym oswiadczyl ze nie ma tych szelek bo duzo ostatnio sprzedał… Takze szczerze nie polecam sklepu outdoor24.

        Zamowilem dzisiaj w Prodogu.

      2. Prodog tez nie odpisuje od poniedzialku. Masakra jakas. Czlowiek chce wydac prawie 2 stowy na szelki, a nikt nie chce sprzedac. Trzecie podejscie w sklepie Lupo. Tam sie dodzwonilem i tylko niebieskie byly w naszym rozmiarze od reki. Ogolnie chyba problem z dostepnoscia 😉 Mam nadzieje ze tym razem sie uda 🙂

      3. W Prodogu nigdy nic nie kupowałam, ale Lupo jak najbardziej polecam 🙂 mam nadzieję, że w końcu uda ci się kupić 🙂

  7. zakochałam się w Bohunie od pierwszego wejrzenia 😀 (dobrze, ze moja Frania nie potrafi czytac 😉 trafiłam na tego bloga, ponieważ szukam odpowiednich szelek dla mojej pieselki. napisz proszę, czy po tych kilku miesiącach nic się nie zmienilo i nadal polecasz szeleczki? cenka trochę odstrasza… lecz pomimo wszystko chciałabym zainwestować w „ubranko”, jeśli jest warte ceny…

    1. Witam serdecznie 🙂
      Po kilku miesiącach w szelkach poprzecierały się odblaski i delikatnie materiał, ale to od codziennego tarzania się na asfalcie i chodniku 😉 w dalszym ciągu nic nie odstaje, wszystko jest na swoim miejscu i wciąż je niezmiennie uwielbiam. Także polecam z całego serca te szelki. Używamy ich na każdym spacerze i każdych zawodach. Powiem jeszcze, że następne, jakie kupię, to będą właśnie te 🙂 Cena jest rzeczywiście lekko odstraszająca, ale Ruffweary są tego warte, bo są naprawdę porządne.

  8. Ja przymierzam się do zakupu takich szelek dla mojej psicy. I mam takie pytanie: czy te szeleczki nie gniotą Bohuna w szyję kiedy idzie z głową nisko spuszczoną? Albo gdy w nich leży? Moja sucz bardzo dużo węszy. Na stronie producenta przyglądałam się opiniom na temat tych szeleczek i w zdecydowanej większości były pozytywne, natomiast kilka osób pisało, że dolna część zdecydowanie za wysoko nachodzi na szyję i psu ciężko się leży i są też niewygodne, gdy psiak nosi nisko głowę. Nie wiem co o tym myśleć, może po prostu te

    1. opinie powstały przez to, że rozmiar nie był dobrze wybrany. Będę wdzięczna za informacje. [Przepraszam, że komentarz nie w całości, końcówkę mi gdzieś wcięło.]

      1. Aniu – szczerze mówiąc to te szelki w ogóle nigdzie psa nie gniota i nie uciskają. Mam pewną teorię co do dwóch różnych opinii. Jak być może zauważyłaś, Bohun jest bardzo kudłaty i ma niezłą kryzę na szyi, dlatego też dopasowując szelki dbam o to, by psu nie było niewygodnie. Kiedy jest mokry i już nie taki puszysty, szelki są trochę luźne. Być może ciasno założone szelki uciskają krótkowłose psy?

        Kiedy Bohun leży to wciąż nic nie uciska mu szyi. Może warto poszukać sklepu i przymierzyć?

  9. Jeżeli masz możliwość, to zdecydowanie polecam przymierzyć szeleczki. Każdy pies jest nieco inaczej zbudowany (mixy) i choć mierzyłam Franke ze 100x zanim zamowilam szelki, to po pierwszym zalozeniu wydawaly mi się troszkę za ciasne w klacie (ma klate jak u pirata). Dodam jeszcze, ze producent poleca wziąć mniejszy rozmiar, jeśli pies jest „na granicy” – nie zastosowałam się do tego i cale szczęście. Ogolnie polecam bardzo – pieselkowi wygodnie, a przy tym cieszy oko panci 😀

    1. też się z tym spotkałem stąd mój komentarz. pewnie ktoś źle skopiował, a potem jeden od drugiego 🙂 w każdym razie prod. w zależności od modelu zaleca decyzję w górę lub w dół

  10. pewnie masz rację 🙂 akurat te szeleczki na pewno mają specyficzną budowę i wyjątkową cenę ;-), więc tym lepiej przed zakupem przymierzyć je na specyficznie zbudowanym piesku 😉

  11. Mam pilne pytanko. Postanowiłam zainwestować w szelki dla mojego Ozełka, jednak nie wiem czy M czy S. Ma 57 cm w klacie, jeszcze nie skończył dwóch lat. Boję się, że wezmę za duże. Proszę o szybką radę… Bardzo ciekawa opinia. Właśnie ona przekonała mnie do zakupu

    1. Witaj 🙂 według tabeli 57 cm w klacie daje S lub nawet XS, a nie M. Miałam podobną sytuację, centymetr na pograniczu i wzięłam rozmiar większy, więc analogicznie u ciebie byłoby S. Weź pod uwagę futro, że na zimę może być gęstsze, że może piesek lekko zmężnieć. W razie dalszych wątpliwości radzę skontaktować się z którymś ze sklepów, polecam LUPO 🙂

  12. Zastanawiam się nad zakupem tych szelek dla mojej rocznej beagielki, mam pytanie: jaka jest Twoja opinia na temat tych szelek po ponad roku użytkowania? Cena nie jest mała, dlatego zależy mi na wytrzymałości i komforcie psa.

    1. To wciąż najlepsze szelki, z jakimi się spotkałam. I choć Bohun zajechał je wizualnie totalnie (codzienne tarzanie na asfalcie, chodniku) to technicznie nie ma żadnych ubytków. Cena niby wysoka, ale ja sobie tłumaczę, że to jak za porządny sweter 🙂 a skoro pies je nosi codziennie, to komfort ma znaczenie. Nie zmienię na żadne inne i powoli planuję drugie 🙂

  13. witam
    Naszego jak mierzylam to wyszlo mi 71cm ale on ma 9 miesiecy!! hahaha wiec kusi mnie aby zakupic rozmiar najwiekszy bo pewnie za chwilke beda mu dobre albo juz sa 🙂
    Moim prolemem jest ze szukam szelek ktore pomoga mi w utrzymaniu mojego kudlacza bo zdaza mu sie ciagnac jak lokomotywa 🙂
    wiec zalezy mi tak jakby na easywalk czy one tez spelniaja ta funkcje?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s