Psia majówka

Po raz pierwszy majówkę spędziliśmy aktywnie, a nie do góry brzuchem jak zwykle. Zawsze odpadały wyjazdy w góry czy na festyny ze względu na spodziewany tłok. W tym roku skusiliśmy się na psią majówkę organizowaną przez dwie szkoły dla psów: Positive Dog oraz Nakama – Pieska Akademia. W planach miały być wszelkie psie aktywności, dlatego nie zastawialiśmy się długo.

1 maja

Umówiliśmy się niemal o brzasku słońca z Mają, Dominikiem i ich psem Aldorem pod ich kwaterą. Zanim jednak wyruszyliśmy z domu, Bohun zdążył dostać nieoczekiwanej sraczki (jak to sraczka) i obesrać sobie porcięta. Kilkanaście minut zajęło nam doprowadzenie go do takiego stanu, w którym nie padlibyśmy odurzeni w aucie.

Aldor uwielbia Bohuna, Bohun nie cierpi Aldora. Taka relacja. Bohun wylądował w bagażniku, Aldor w nogach. Jedziemy. Wracamy, zapomnieliśmy krótkich spodenek. Jedziemy. Wracamy, zapomnieliśmy całego zapasu pokrojonych parówek i skrzydełek na kolację dla psa. Jedziemy. Już nie wracamy. Chwilę po 9 dotarliśmy do Pisar. Część uczestników była już na miejscu. Dostaliśmy kwaterę 4 – osobową i rozpoczęliśmy rozładowywanie bagażu.

SAMSUNG CSC

Zaraz po wypakowaniu zjedliśmy śniadanie, po czym całą ekipą wybraliśmy się na długi spacer w teren. Pierwszego dnia pogoda nas nie rozpieszczała, padał drobny deszcz, dlatego zaraz wszyscy byli porządnie ubłoceni. Dzięki temu, że zaopatrzyliśmy się w porządny kaganiec, pozwoliliśmy sobie puścić psa luzem. To był głupi pomysł. Po około 500m Bohun polecał za seterem szkockim i jeszcze jednym psiakiem w siną dal. Po kilku minutach wrócił ten trzeci, po następnych kilku wrócił seter, a Bohuna jak nie było, tak nie ma. Czekaliśmy tak sobie całą grupą, aż jaśnie pan raczy wrócić. No nic, trza szukać synka. Dotarliśmy na skraj wzniesienia i ujrzeliśmy ciemną kropkę niecały kilometr dalej na dole niespiesznie wracającą. Tyle było z rumakowania.

Tego samego dnia mieliśmy okazję poćwiczyć psi fitness. Fantastyczna sprawa! Wchodzenie na piłki i fistaszki wymaga użycia od pas chyba wszystkich mięśni. Obawiałam się, że Bohun jest za duży i nie da rady wejść, ale zupełnie niepotrzebnie 🙂 dzięki organizatorom udało nam się zaliczyć wszystkie stacje.

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

Może nie do końca tak miało wyglądać to ćwiczenie 😀

SAMSUNG CSC

Po dniu pełnym wrażeń wróciliśmy do kwatery i każdy padł na swój sposób.

Aldor tak:

SAMSUNG CSC

Bohun tak:

SAMSUNG CSC

Dla mnie to była fantastyczna noc (oj zbereźniki), ponieważ Aldor przyszedł do nas do łóżka spać! I to nie w nogi, tylko wtulał się pod rękę i przytulał do brzucha, cudowne uczucie 🙂 strasznie, strasznie żałuję, że Bohun gardzi naszym towarzystwem w nocy.

 2 maja

Drugiego dnia Bohun wrócił z porannego spaceru z męską częścią naszej drużyny z dziurą w języku. Według ich relacji Bohuniałke zwietrzył sarnę, nawiał, gdzieś w oddali chyba zaliczył glebę i najprawdopodobniej przegryzł sobie kłem język, co za ciamajda. A do tego jest takim powolnym klocem, że innego psa nie potrafi dogonić, a co dopiero jakieś zwierzę. Po porannych atrakcjach wybraliśmy się całą ekipą do Czech. Plan był taki, że idziemy zjeść smażony ser i wypić czeskie piwo. Tego dnia pogoda była przepiękna – słonecznie, ale nie gorąco. Bohun został nawet operatorem i nośnikiem kamerki sportowej – mam nadzieję, że kiedyś obejrzymy jego dzieło 🙂

Do Czech dotarliśmy, teren przepiękny, owce i małe baranki, ale bar zamknięty. Także ani sera nie zjedliśmy, ani nie napiliśmy się piwa. Ale za to porobiliśmy miliard zdjęć na stogach siana.

SAMSUNG CSC

Niby rasowy pozer, a tu taka wtopa

SAMSUNG CSC

Aldor ze swoim idolem 😀

W wolnych chwilach ćwiczyliśmy sobie skupianie uwagi, a Aldor i Maja pomagali nam testować naszą nową piłkę.

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

ta ślina 😀

Wieczorem odbyło się ognisko, najedliśmy się kiełbasek i pysznej sałatki, ale Bohun był po prostu okropny. Prawie cały wyjazd dzielnicował. O dzielnicowaniu, czyli dokładnie o tym, jak zachowuje się Bohun pisała Lajka o tu klik. Znacie takie psy? Leci toto do każdej spinki, każdej zabawy innych psów, każdego warknięcia i ekscytacji, i wprowadza porządek. Gdyby nie kaganiec, to niestety Bohun musiałby siedzieć cały czas przypięty, choć i tak dawał się dość ładnie odwołać.

3 maja

Bardzo czekaliśmy na zajęcia z tropienia i tor rally-o. Chciałam się przekonać jak to wygląda i sprawdzić czy się nadajemy. Niestety po śniadaniu musieliśmy już się wymeldować i zabrać rzeczy, a nie było wiadomo, co dalej. Część uczestników już pakowała się do aut, dlatego zdecydowaliśmy się, że nie czekamy dłużej i pojedziemy naszą 4 do Czech, i zjemy sobie knedliki, które uwielbiam 🙂

Dotarliśmy do jakiegoś klasztoru na górze i porobiliśmy sobie kilka zdjęć. W oddali ujrzeliśmy grupkę turystów, którzy idą w kierunku jakieś rzeźby, więc i my się skusiliśmy.

SAMSUNG CSC

Co ten Bohun

SAMSUNG CSC

Zanim jednak doszliśmy do tej rzeźby musieliśmy minąć kupę gnoju sięgającą drugiego piętra. Kto wywozi kilka ton gnoju na samą górą w okolice klasztoru, gdzie kręci się masa turystów się pytam? Czy wspominałam, że akurat byliśmy na zawietrznej? Bohun był wniebowzięty, my nie.

A oto wspaniała rzeźba, prawda że wspaniała? 😉 Niestety nie znaleźliśmy żadnej tabliczki, która wyjaśniałaby, co to właściwie ma być.

SAMSUNG CSC

W międzyczasie Bohun upolował i połknął w sekundę jaszczurkę zwinkę, został po biedaczce tylko wierzgający ogon. Odbiło się oprawcy full serwisem żołądkowych rewolucji dnia następnego.

SAMSUNG CSC

Kiedy już nawdychaliśmy się gnoju, tfu, świeżego powietrza i zaczęło nam burczeć w brzuchach, zjechaliśmy kilkadziesiąt kilometrów w dół w poszukiwaniu restauracji. Znaleźliśmy, ale niestety nie mogliśmy wejść do środka z psami, dlatego pozostał nam ogródek. A zimno było niemiłosiernie. Całe szczęście, że miałam czapkę i rękawiczki, bo bym zamarzła. Całe to zimno wynagrodziły nam knedliki z sosem z dziczyzny, było przepyszne!

SAMSUNG CSC

Pyszne!

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze przy markecie, aby porobić zapas czekolady studenckiej na cały miesiąc (dobra, zniknęła w tydzień).

W aucie psiaki padły jak zabite, mimo to nawet nie próbowaliśmy narażać Aldora na ekstremalną jazdę ze swoim idolem w bagażniku – jest za słodki żeby skończyć z obrażeniami.

SAMSUNG CSC

Okazało się, że jednak zajęcia z rally-o odbyły się po naszym i kilku uczestników wyjeździe. Mam nadzieję, że uda nam się kiedyś przekonać, co to takiego 🙂

Generalnie cały wyjazd uważamy za bardzo udany, poznaliśmy mega pozytywnych ludzi i ich psy, dużo poćwiczyliśmy, dużo wyspacerowaliśmy, mamy miliard zdjęć i fajnych wspomnień.

Reklamy

16 thoughts on “Psia majówka

  1. Bohun nie cierpi Aldora? Dlaczego od razu tak drastycznie, on po prostu tego naszego rozbrykanego tygryska próbuje ustawić 🙂 Jeszcze raz dzięki za wspólny wyjazd!

    1. Oj wiesz jak jest, on nie przepada za żadnym psem, a tym bardziej młodszym. Ale ta ich relacja jest ciekawa – w Grodźcu jak kumple i te szturchańce 😉
      I my dziękujemy za wyjazd i super towarzystwo! 🙂

  2. Dostałam gęsiej skórki, gdy przeczytałam o tej Bohunowej ucieczce, dobrze że wrócił, ale sytuacja mocno nieśmieszna, nie zazdroszczę…
    Relacja z majówki bardzo ciekawa, za to te zdjęcia! Wow, cóż za przepiękne miejsce! ❤

  3. Gdybym przejmowała się i stresowała za każdym razem, kiedy mój pies zniknie mi z oczu podczas spaceru to chyba już wylądowałabym w wariatkowie. 😛 Swoją drogą, myślałam, że Bohun to stateczny dżentelmen, któremu nie w smak takie seterowe głupotki. 😉
    W ogóle, myślę, że możesz być mega dumna z Bohuna, bo świetnie poradził sobie z psim fitnessem, a takie ćwiczenia na piłkach są serio bardzo trudne! 🙂

    1. Przestaliśmy się stresować jakieś 20 „ucieczek” temu 😉 dość często znika nam z oczu 1-2 minuty, ale wraca jakby nigdy nic. Taa, dżentelmen. Wiesz co mówią ludzie, którzy widzą go w akcji? Że to imię do niego pasuje :>

  4. A mi tak trochę głupio, bo nic ciekawego w majówkę nie robiłem. Właściwie dlatego że u mnie majówką był piątek, sobota, niedziela. Jakoś się nie wyrwałem. A że widać że trenujesz dog treking, to jak to jest z zawodami-psimi butami (pamiętam komentarz pod Emetem)

    Czy by uzyskać zgodę na start, muszę mieć w plecaku psie buty?

    1. Nie ma powodu, dla którego miałoby być tobie głupio – każdy spędza swój wolny czas tak, jak lubi lub według możliwości.

      But dla psa (jeden) jest wymagany w niektórych górskich edycjach, ale najlepiej na każdych zawodach mieć taki pod ręką w razie skaleczenia łapy.

      Organizatorzy zastrzegają sobie prawo do sprawdzenia wymaganego ekwipunku, jednak nam osobiście nigdy nie sprawdzono.

      Na zawodach Pucharu Polski często można kupić zestaw apteczkowy z butem właśnie na na miejscu 🙂

      Absolutnie niezbędna do startu jest książeczka zdrowia psa z aktualnym szczepieniem lub paszport.

  5. Hej takie pytanie właśnie odnośnie nadchodzącej Majówki, czy znasz moze miejsca gdzie mozna zostawić psiaka w Warszawie? wiesz może coś o Warsaw Pethouse? bo podobno nowo otwarte, a szukam dobrego miejsca sprawdzonego przez kogoś 😉 bardzo będę wdzięczna za szybką odpowiedz , pozdrawiam serdecznie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s