Co zabrać na dogtrekking?

Sezon zawodów dogtrekkingowych w pełni. Spacer z psem na orientację staje się coraz popularniejszy – i słusznie! Niektórzy w tym roku zechcą być może spróbować swoich sił po raz pierwszy, inni przygotowują się już na przyszły sezon.

Ja tymczasem zapraszam Was na przegląd naszej listy pakunkowej na dogtrekking. Wszystkie podpowiedzi, jakie tu znajdziecie są subiektywne i oparte na naszym doświadczeniu. Mieliśmy okazję już 11 razy wystartować na zawodach, a dystanse jakie pokonywaliśmy mierzyły od 16km-35km.
na blog

1. Wygodne szelki dla psa to podstawa. Pamiętajmy, że pies nie powie nam, kiedy go coś uwiera lub obciera, więc to my musimy zadbać o jego komfort. Jaki typ szelek będzie dobry? To zależy. Jeżeli pies potrafi ciągnąć i napiera do przodu, to sprawdzi się uprząż typu sled, która najlepiej ze wszystkich modeli rozkłada ciężar. Istnieje jednak ryzyko, że psiak może się z nich wyślizgnąć. Prawda jest taka, że każde szelki bądą lepsze niż obroża. My na początku używaliśmy uprzęży typu norweskiego, aktualnie preferujemy uprząż Ruffwear Front Range, która jest miękko wyścielona. Zabroniony jest start z psem w obroży zaciskowej, kolczatce i kagańcu.

2. Pas do dogtrekkingu + smycz z amortyzatorem. Może występować także pod nazwą „pas maszera”, pas do skijouringu”, „pas biodrowy”. To absolutny must have, jeżeli planujemy wystartować więcej niż jeden raz. Dzięki niemu mamy obie ręce wolne i spacerujemy/biegniemy swobodnie. Uwierzcie, że męczące jest trzymanie smyczy w dłoni przez 7-8 godzin. Smycz z amortyzatorem łagodzi szarpnięcia i chroni tym samym nasz kręgosłup. My polecamy zestaw firmy Man Mat. Odradzamy natomiast „grube” pasy, pod którym ciało niemiłosiernie się poci. Jeżeli jeszcze nie wiesz, czy wystartujesz więcej niż jeden raz i nie chcesz niepotrzebnie inwestować w sprzęt, to na początek egzamin zda zarówno przypięcie zwykłej smyczy do dolnego paska plecaka lub do założonej tył na przód nerki 🙂

3. Woda dla psa i siebie. W regulaminie zawodów jest zapis, który mówi, że trzeba zabrać minimum 1 litr wody dla psa na trasę. Nie ma co się wymigiwać „że woda w strumyczku będzie”, bierzemy i już. Dla człowieka na trasę około 25km wystarczy np. 1 litr wody + 0,5 litra izotoniku. W niektórych edycjach mniej więcej w połowie trasy ustawiony jest bufet, gdzie można napić się wody, ewentualnie uzupełnić – ale nie należy na to specjalnie liczyć.

 4. Jedzenie dla psa i siebie. My karmimy Bohuna przed wyjazdem w dniu zawodów – dostaje wtedy o 1/3 porcji więcej. Na trasę zabieramy garstkę karmy, jeżeli planujemy dłuższy postój. Porządną porcję dostaje też już po przybyciu na metę, wtedy najczęściej dosysa się do miski z karmą od sponsora. Dla siebie zabieramy 1-2 kanapki np. z gulaszem angielskim i musztardą. Nic nie smakuje w górach lepiej niż kajzerka z mielonką 😉

5. Przekąski. Dla psa zabieramy coś, co aktualnie mamy dla niego „na ząb”. Dla siebie zabieramy proteinowe batoniki.

6. Materiałowa miska. Zajmuje bardzo mało miejsca. Nadaje się zarówno, aby podać w niej psu posiłek, jak i nalać wody, jeżeli nie umie pić „z gwinta” 😉

7. Apteczka. Wymagane są: 3 plastry z opatrunkiem i but dla psa (jeden – w przypadku skaleczenia). W edycjach odbywających się na terenach górskich dodatkowo należy zabrać bandaż elastyczny oraz dziany, oba 7cm x 300cm. Organizator ma prawo sprawdzic wymagany ekwipunek przed startem. Czasem można kupić taki zestaw na miejscu. My zabieramy dodatkowo: jednorazowe rękawiczki, bandaż adhezyjny, plaster w rolce bez opatrunku, 3 szt gazy, wodę utlenioną, wilgotne chusteczki, ibuprom i stoperan. Na bogato 🙂

8. Książeczka zdrowia/paszport z aktualnym szczepieniem przeciwko wściekliźnie. Bez tego niestety nie wsystartujemy. Ten dokument musimy okazać na obowiązkowej odprawie weterynaryjnej. Dodatkowo, jeżeli nasz psiak ukończył 10 lat, to musimy także przedstawić zaświadczenie od weterynarza o braku przeciwwskazań do startu na określonym dystansie. Młodziki, które nie ukończyły jeszcze 1 roku życia niestety nie mogą startować.

9. Kompas. To bardzo przydatne urządzenie, jeżeli umiemy się nim posługiwać. Pomocne szczególnie kiedy idziemy na azymut.

10. Worki na psie kupy. Pamiętajmy, aby pozostawić porządek po sobie i po swoim psiaku w okolicy miejsca startu/mety i na bardziej cywilizowanych odcinkach trasy. Ale nie łudźmy się, że znajdziemy kosz na śmieci w lesie. Nie będziemy z kupą wędrować przecież przez 25km. Kupę zostawiamy naturze, śmieci pakujemy najlepiej do jednorazówki i do plecaka.

11. Dobre buty. Zanim znalazłam odpowiednie buty, musiałam kilka rozchodzić, dużo poczytać, narobić sobie garść pęcherzy i prawie stracić paznokcie u stóp. Dobry but sprawi, że nie będziemy umierać na trasie z bólu nóg i marzyc tylko o tym, żeby już to się skończyło. Klika moich obserwacji w pigułce:

Polecam przede wszystkim buty z profesjonalną podeszwą np. Vibram. Będzie nam się wygodnie szło i nie będziemy się za bardzo ślizgać na mokrych kamieniach i błocie.

Polecam raczej buty przed kostkę (chyba że masz skłonność do skręcania kostki), a to dlatego, że większość startów jest na wiosnę lub jesień i w butach za kostkę jest po prostu za gorąco.

Warto zwrócić uwagę, aby nasze buty miały utwardzony czubek, co chroni palce przed uderzeniem np. w kamienie czy wystające korzenie.

Z membraną czy bez? Membrana, np. GORE-TEX zapobiega przedostawaniu się wody do środka (czyli są wodoodporne), ale równocześnie mniej odprowadza wilgoć od wewnątrz (czyli ma mniejszą oddychalność) niż buty bez membrany. Ja jestem fanką butów z membraną, a jak już membrana to tylko GORE-TEX. Inne membrany po prostu nie stają na wysokości zadania. Wybieram membranowe, ponieważ często rano w dniu startu trawa jest mokra od rosy i inne buty przemakały mi w mig, na trasie możemy być prawie pewni, że spotkamy jakieś błoto/stawik/strumyczek. Dodatkowo nigdy nie wiadomo, czy akurat nie lunie deszcz. Jeżeli kupuję jedne buty do startów, to wybieram te bardziej uniwersalne moim zdaniem, czyli z membraną. Mają one jednak jeden bardzo poważny minus – w ciepły dzień noga może nam się ugotować.

A właściwie to buty trekkingowe czy do biegania? Ja postawiłam na połączenie i wybrałam obuwie do biegania w terenie. Mój wybór to Salomon XA PRO 3D GTX® W. Polecam szukać obuwia w outletach. 

Buty mierzymy i kupujemy popołudniu lub wieczorem, kiedy stopa jest nieco spuchnięta – taka właśnie będzie na trasie!

W aucie zostawiamy drugą parę wygodnych butów na zmianę. Polecam mięciutkie szmaciaki. Nie ma nic przyjemniejszego dla stóp po 25km niż założenie czystych skarpetek i założenie mięciutkich butów. Mówię o zawodach, nie o SPA 😉

12. Oddychające skarpetki. Można je kupić w sklepach sportowych. Czy warto? Tak! Dzięki nim noga aż tak bardzo sie nie poci, a jeżeli mamy buty z membrana, to nie gotujemy nogi 🙂 Do plecaka chowam też na wszelki wypadek drugą parę. W aucie zostaje trzecia – „normalna”.

13. Odzież oddychająca. Nie łudźmy się, że nie spocimy się w T-shircie. My w odzież oddychającą zaopatrujemy się najczęściej w Lidlu. Jest bardzo dobra i tania! W aucie zostaje mimo wszystko antyperspirant, żeby się odświeżyć przed rozdaniem dyplomów 😛 Na zawody zakładam najczęściej oddychającą koszulkę na krótki rękaw, legginsy do kolan, a do plecaka chowam bluzkę na długi rękaw na zimne dni z DECATHLONU. Generalnie zasada jest taka, że ubieramy się jakby było 5-10 stopni więcej niż jest.

 14. Wygodny plecak. Plecak ze zdjęcia kupił mi tato, jak jechałam na studia w jedynym w moim mieście sklepie sportowym. Jest genialny! Można do niego dużo upchać, a i tak wydaje się na plecach lżejszy niż jest. Ten niesie połówek 😉 Ja upolowałam w Biedronce ostatnio za niecałe 40zł plecak rowerowy o pojemności około 9 litrów (taa nie wiem gdzie te 9 l) z bukłakiem! Czyli nie będę musiała ściągać i odpinać całego plecaka jak będę chciała łyka 🙂 Na rynku jest wiele pięknych plecaczków, ja wiem, ale warto przejść się do sportowego i wybrać ten bardziej wygodny.

15. Pies. Wiadomo, że nie zapomnimy o psie. Pamiętajmy jednak, że jesteśmy odpowiedzialni za naszego zwierzaka. Jeżeli widzimy, że źle się czuje, nie chce iść, to go nie zmuszajmy. W wyjątkowych przypadkach, w razie urazu (psiego lub ludzkiego) lub niemożności kontynuowania marszu, organizatorzy zapewniają możliwość zwiezienia z trasy, ale tylko z tego miejsca, do którego może dojechać samochód. Bacznie obserwujmy naszego psa i jego zachowanie, bądźmy dla niego wsparciem. No i bawmy się dobrze! Czy jest coś wspanialszego niż wspólna przygoda z psem?

Na koniec jeszcze 5 przydatnych rzeczy do spakowania:

1. (obowiązkowo) naładowany telefon

2. długopis (bo czym będziemy uzupełniać kartę zawodnika?)

3. notes (warto notować wskazówki udzielane przez organizatorów na odprawie technicznej)

4. mapa otrzymana na odprawie technicznej

5. ręcznik dla ludzi i dla psa w przypadku wyjątkowej niepogody (zostają w aucie)

Pamiętajmy też o odpowiednim zabezpieczeniu siebie i psa przeciw kleszczom!

Reklamy

27 thoughts on “Co zabrać na dogtrekking?

  1. najlepszy punkt- psa 😀
    Trochę inaczej to wygląda z perspektywy kogoś, kto chce biec, ale większość się zgadza 🙂 Czytałam opis Waszego pierwszego dogtrekkingu i uśmiałam się porządnie, ja na szczęście swój pierwszy przeżyłam doczepiając się do lduzi, którzy wyglądali jakby potrafili obsługiwać mapę i tak bezboleśnie dotarłam do mety. Jednak w większości miejsc wydawało mi się, że musimy iść w odwrotną stronę, niż było prawidłowo… :p

    1. Biegacz pewnie nie wybiera kajzerek z mielonką 😀
      Ten nasz debiut to był hit po prostu, takie siermięgi, ale momentami było mrocznie.
      Ja dalej czasem bym poszła w druga stronę, na szczęście połówek ogarnia 😀

      1. chciałabym takiego połowka, ja jestem skazana na szukanie jelenia, za ktorym biegnę cokolwiek by się nie działo 😀 Mielonka mogłaby szybko wykluczyć bieganie, aczkolwiek jest kusząca 😀

      2. Zauważam jednak, że im więcej startów, tym bardziej ogarniam, zauważam ścieżki na mapie i nawet skróty 😉 my po mielonce i tak trochę podbiegamy 😀

  2. A czy wybieracie się może do Wisły we wrześniu?
    Zamierzam wziąć udział, Terror będzie świeżo po skończeniu roczku, więc będziemy mogli zadebiutować 😀 Ale właśnie się trochę boję, będę sama i nie do końca ogarniam te mapy … 🙂 Przydałby się ktoś, do kogo można się przyczepić, tak na pierwszy raz 😀
    No i oczywiście poradnik spadł mi jak z nieba, ostatnio a dokładniej wczoraj wpisywałam tytuł Twojego posta u wujka google 🙂

      1. W takim razie było by miło, gdybyś pamiętała o mnie i może choć na początku kawałek mnie poprowadziła, wprowadziła w dogtrekkingowe zagadnienia 🙂 Jeśli będziesz miała ochotę oczywiście! 🙂

      2. Zawsze można spotkać się w więcej osób, miło jest mieć towarzystwo, szczególnie jak na pierwszy raz :p

  3. Przydatny wpis! Co prawda, my się na razie nie wybieramy na start, ale myślę że podobne informacje przydadzą się również na jakiś dłuższy spacer w trudnym terenie 🙂

  4. Ja bym chyba wraz z Giffem zemdlała na dogtrekkingu 😀 Niestety kondycję mam nędzną a i pieseł należy do tych co woli sztuczki w domu poćwiczyć niż zasuwać leśnymi ścieżkami ^^ Dlatego tym bardziej Was podziwiam 🙂
    Pozdrawiamy!

    1. Zawsze można iść na trasę MINI – to około 15km i łatwa nawigacja – specjalnie dla początkujących. W sam raz na 3-4 godzinny spacer z przygodami 😉

      1. 15 km …. Chyba jakby mnie w lektyce nieśli 😛 A tak serio to uważam że dogtrekking to super sprawa i powoli powoli staram się pracować na swoją kondycją więc może kiedyś (patrz : bliżej nieokreślona przyszłość ^^) uda nam się taką trasę dla początkujących zrobić 🙂

  5. fajny tekst
    jednak punkt nr 4 jest dyskusyjny, szczególnie przy psach z głęboką klatka piersiową jak np. setery, które nie mogą wędrować z pełnym brzuszkiem, bo może się to zakończyć źle, a nawet tragicznie biorąc pod uwagę czas dotarcia do weta z trasy
    pożywienie – owszem, ale dużo wcześniej
    choc my np nie karmimy psów przed takim wysiłkiem, tylko po i to dopiero gdy się żołądek uspokoi
    nie opychamy ich również smakami w drodze

    1. Należy dobrze zaplanować postoje i posiłki psa. My dajemy psu jedzenie 3, a nawet czasem 4 godziny przed startem porządny posiłek, a na trasie, to tylko wtedy, kiedy robimy postój i tylko niewielką porcję, np mały psi pasztet (porcja jak dla małego teriera(Bohun waży 33kg)). Dogtrekking to jednak marsz lub szybki marsz, a jeżeli ktoś zamierza biec, to tak jak piszesz, nie powinien podawać psu jedzenia na trasie.
      Uważam natomiast, że podanie psu np. małego kawałka suszonej piersi kurczaka podczas spokojnego marszu czy odpisywania punktu kontrolnego nie wyrządzi mu krzywdy 🙂

  6. Jako że robimy często po pół tysiąca kilometrów miesięcznie bardzo polecamy buty, przed którymi odpadło kilkanaście par, modeli, marek, czyli but Meindl Island. Po całorocznym, każdopogodowym używaniu wytrzymują min. 2 lata (zależy jaka jesień). A to znaczy, że przeciętnemu człowiekowi (bez psa, hihi) wystarczą do końca życia 🙂

    Te akurat, a nie inne (równie wygodne, ciut mniej trwałe – np. Meindl Air), bo w te buty wyposażeni są pracownicy Lasów Państwowych. Dlatego też można te buty znaleźć w „promocji” niekiedy nawet 50% na Allegro (wystarczy mieć w miarę standardową stopę i się zaczaić 🙂 czyli sobie ustawić powiadomienia na Allegro
    http://hunt-fish.eu/pl/p/ISLAND-ACTIVE-MFS-MEINDL-BUTY-TREKKINGOWE/5

    Opinia fajna:
    „Z zawodu jestem geodetą, buty użytkuję w swojej pracy oraz na weekendowe wypady w góry, już od roku. Sprawują się rewelacyjnie nie straszna im mokra trawa, błoto, tłuczeń, śnieg czy deszcz, but posiada wysoką cholewkę dzięki czemu przy dużym śniegu, jeżeli spodnie nałożymy na buta śnieg nam nie straszny. W gorące dni jest w nich ciepło, ale stopa nie gotuje się. Polecam 100% idealny but do tyrania.”
    To prawda – są 365 dni w roku. Zimą nie jest zimno, a latem stopa się mniej poci niż w sandałach.

    I ostatnie – jest to wysoki but, ma system pamiętania stopy, co oznacza w praktyce, że od 5 lat nie wiem, co to zwichnięcie czy nawet nadwyrężenie kostki. Są niesamowicie stabilne.

  7. Może coś na kleszcze i owady dla człowieka? Jako biolog moge polecić muggę i ultrathon. Bardzo silne środki i jest w miarę święty spokój. Choć jeśli sie nie mylę to ultrathon zostawił ślady na odzieży. Zwykły off też daje radę ale tylko na komary i trzeba powtarzać spryskiwanie.
    Jeśli chodzi o środki dla psa to już chyba wszędzie było poruszane 😉 my stosujemy na największy wysyp bravecto, później będzie obróżka+kropelki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s