Dog Orient w Puszczy Bolimowskiej i Bohun w Warszawie

Start w Dog Orient, 2 noclegi w domkach, spływ kajakowy, okolicznościowa koszulka i posiłek regeneracyjny za jedyne 35 zł – jedziemy! W piątek 5 czerwca ruszyliśmy w kierunku Bud Grabskich, by pobujać się po Puszczy Bolimowskiej z psem. W związku z tym, że zawody miały się odbyć w sobotę, postanowiliśmy pojechać jeszcze do Warszawy. Ja w stolicy byłam tylko „na chwilę”, połówek tylko na lotnisku, a Bohun to właściwie nie wiadomo skąd się wziął, więc uznaliśmy, że warto poświęcić godzinkę i zobaczyć Pałac Kultury i okolice. Najpierw dojechaliśmy do Bud, zostawiliśmy bagaż i zajęliśmy łóżka, zrobiliśmy sobie chwilę przerwy, schłodziliśmy psa w Rawce, po czym ruszyliśmy do Warszawy. Plany początkowo mieliśmy bogate: Pola Mokotowskie, Pałac Kultury, jedzonko, Wilanów Dog Park i Zawady, o których możecie przeczytać u Psa w Warszawie.

Najpierw wybraliśmy się na wilanowski wybieg dla psów. Na żywo prezentuje się dość bogato, jednak jest malutki, piaszczysto – kamienisty, a przeszkody są metalowe i łatwo się nagrzewają (tym bardziej w taki upał). Spędziliśmy tam chwilkę, jednak było zbyt gorąco żeby Bohun miał ochotę na zabawę z uroczą goldenką.

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

nasza nowa butelka z genialnym patentem – wkrótce recenzja 🙂

Z wybiegu ruszyliśmy w kierunku Zawad. Najpierw trzeba przejść spory kawałek, aby tam dotrzeć, ale zapewniam, że warto! Duża dzika plaża, płytka woda i brak tłumu. Gdybyśmy mieszkali w Warszawie chyba jeździlibyśmy tam co drugi weekend. Bohun był wniebowzięty, chłodził się w wodzie, ganiał za patykami i mewami, a ja robiłam sobie błotne spa dla stóp.

SAMSUNG CSC

no rzuć!

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

mięciutkie cieplutkie aksamitne błotko 🙂

Czas zweryfikował nasze plany, dlatego postanowiliśmy zrezygnować z Pól Mokotowskich i jechać zobaczyć Pałac Kultury. Obawialiśmy się o to, czy i gdzie zaparkujemy tam auto, ponieważ w Wrocławiu nie ma żadnych szans na zaparkowanie auta w centrum, chyba że zdecydujemy się na parking w galerii handlowej lub na parkingu płatnym 5zł/h. Zupełnie zaskoczeni zaparkowaliśmy bez problemu przy ulicy Wspólnej 😀

SAMSUNG CSC

Na Wspólnej znajdziemy ta dam ta ram tam

Szybko odnaleźliśmy nasz cel.

SAMSUNG CSC

Bohun obowiązkowo wytarzał się.

SAMSUNG CSC

I lansował na murku w pobliżu Złotych Tarasów i dworca.

SAMSUNG CSC

Jako że czas nas gonił, obiad zjedliśmy w WOKu opychając się do oporu azjatyckimi specjałami. Generalnie Warszawa bardzo pozytywnie nas zaskoczyła jak na piątkowe popołudnie – czysto, ładna architektura i brak korków – zupełne przeciwieństwo Wrocławia.

Do Bud Grabskich wróciliśmy wieczorem i w końcu poznaliśmy naszych współlokatorów: Kasię i Flickę z Podróże z Psem, Karolinę i niewidomą Pestkę z Futra Specjalnej Troski oraz sąsiada P. z T. z Trend z Seterem. W tym fantastycznym towarzystwie spędziliśmy miły wieczór i koło pierwszej w nocy (po jedynym ciepłym prysznicu tego weekendu) poszliśmy spać.

W dniu zawodów wstaliśmy nieco nieprzytomni i rozpoczęliśmy robienie kanapek i szykowanie się do startu. Ciepły poranek zapowiadał gorący start. W międzyczasie spotkaliśmy jeszcze ekipę z Lajką 🙂 Punkt 9.40 stawiliśmy się na odprawie technicznej. Zasady Dog Orientu różnią się tym od zasad dogtrekkingu rozgrywanego w ramach Pucharu Polski czy Gold-Dogtrekkingu, że zarówno kolejność zaliczania punktów kontrolnych, jak i trasa są dowolne. Dodatkowo w tej edycji nie było określonych dystansów (mini, mid, long), natomiast obowiązkowo należało zaliczyć punkty 1-4. Najkrótsza trasa wynosiła zatem 10km, najdłuższa (teoretycznie) 30km. Najbardziej martwił nas limit czasowy 6 godzin. Liczyła się w pierwszej kolejności ilość zdobytych punktów, później czas. Mapa wyglądała następująco:

SAMSUNG CSC

Zgodnie stwierdziliśmy, że zadanie nie jest łatwe. Oczywistym dla nas było, że robimy całą trasę. Ustaliliśmy, że pokonamy punkty w następującej kolejności: 4, 3, 12, 2, 11, 10, 9, 8, 7, 6, 5, 1. Przyjęliśmy taktykę szybkiego marszu i skutecznego zdobywania punktów. Bohun dał niezły popis ekscytacji i szczeku przed startem, chyba już musimy się do tego przyzwyczaić, że ON JUŻ WIE. Punkt 10 wystrzeliliśmy jak z procy. Najpierw skręt w lewo i prawie wszyscy zawodnicy przed nami pobiegli dalej prosto, my natomiast wraz z Aleksandrą i Krzysztofem (z którymi pokonaliśmy całą trasę w Lublińcu) skusiliśmy się karteczką na drzewie „A może tą ścieżką?” i skręciliśmy w prawo. Biegniemy, a tam następna „Oj chyba jednak nie”. No nic idziemy dalej. Doszliśmy do małego wąwozu, gdzie spotkaliśmy część zawodników poszukujących punktu 4. Zajęło nam wszystkim trochę czasu zanim go znaleźliśmy. Do punktu 3 doszliśmy bez problemów, jednak pewne trudności sprawiło nam zadanie specjalne, za które można było zdobyć dodatkowe nagrody. Należało odgadnąć „co tutaj nie pasuje”. Chłopaki znaleźli kiep papierosa, więc wpisali PET (hehe chodziło o szyszki modrzewia pod innym iglakiem lub odwrotnie). Dziewczyny w tym czasie chłodziły psiaki w wodzie.

SAMSUNG CSC

Udało nam się sprawnie i szybko poruszać, dlatego na naszej trasie wysunęliśmy się na początek stawki. O ile szybko dotarliśmy do następnego punktu 12, to znów zajęło nam sporo czasu odszukanie go i część zawodników zdążyła nas dogonić.

SAMSUNG CSC

Dalej do punktu 2 ruszyliśmy na przełaj. Kilkoro zawodników podłapało pomysł i ruszyło za nami. Dotarliśmy do płaskiej drogi i ruszyliśmy wolnym truchtem. Okazało się, że minęliśmy skręt do punktu o jakieś 200m i musieliśmy się wracać. A wypatrzenie go w gąszczu drzew to było mistrzostwo świata. Punktów 11 i 10 szczerze nie pamiętam, najwyraźniej obyło się już bez problemów 🙂 Pilnowaliśmy tempa i co jakiś czas każdy z naszej czwórki przejmował prowadzenie i naganiał resztę. Dotarcie do 9 punktu i bufetu nie sprawiło nam problemów, chociaż ciekawe było to, że po drodze spotkaliśmy zawodnika, który szedł odwrotną kolejnością i sprawiał wrażenie zagubionego, i relacjonował nam, że „jego” punkty ciężko jest znaleźć, a na końcu okazało się, że zajął pierwsze miejsce 😉 W bufecie najedliśmy się arbuzów, napoiliśmy psy, Bohun dostał pasztet, a my rozwiązywaliśmy manualne łamigłówki z zadania specjalnego. O ile dobrze pamiętam, na resztę trasy pozostały nam 2 godziny, dlatego rozważaliśmy pominięcie w razie czego któregoś z punktów – najważniejsze, żeby zmieścić się w limicie. Ruszyliśmy do punktu 8 i bez problemu go odnaleźliśmy.

SAMSUNG CSC

gdzieś w puszczy

W drodze do 7 Bohun zaczął wyraźnie słabnąć – upał był męczący, a na trasie żadnego stawu czy rzeczki, w której można było schłodzić psy. Dlatego robiliśmy krótkie postoje w cieniu. Oczywiście upał nie przeszkadzał mu w polowaniu na jaszczurki i żaby. Odnaleźliśmy punkt 7.

SAMSUNG CSC

Po drodze do 6 mijaliśmy działki, a ich właściciele wystawili specjalnie dla psiaków wiadra z wodą! To było miłe.

SAMSUNG CSC

me gusta

Dalej 6 również łatwo odnaleźliśmy (wiem, nudni jesteśmy), choć należało z tablicy wyłowić odpowiedniego przywódcę powstania i można było się pomylić. Tutaj podjęliśmy kluczową decyzję, że rezygnujemy z punktu 5 i zadania specjalnego, i gonimy do obowiązkowej 1, ponieważ zostało nam jakieś 40 minut do limitu czasu. Wrzuciliśmy 5 bieg marszu + krótkie podbiegi. Byli umęczeni tempem i upałem, ale cały czas parliśmy do przodu.

SAMSUNG CSC

maszerujemy

Przy punkcie 1 w końcu była rzeczka, więc znowu dziewczyny chłodziły psy, a chłopaki skręcili w bok do punktu. Teraz już tylko goniliśmy do mety. Trasę ukończyliśmy z 11 punktami na 12 i czasem 15:42:37, więc 17 minut przed końcem limitu. Na mecie spotkaliśmy jeszcze Jankę 🙂 Mieliśmy jeszcze ponad godzinę do ogłoszenia wyników, więc cali zakurzeni marzyliśmy o ciepłym prysznicu i ciepłym posiłku. Posiłek przepyszny, prysznic – najbardziej lodowaty, w jakim miałam nieprzyjemność się kąpać. Aż dziw, że obeszło się bez przeziębienia. No i nadszedł moment ogłoszenia wyników. Okazało się, że Ola z Krzysztofem zajęli 3 miejsce w kategorii rodzin, a my 3 miejsce w kategorii par! Takiej niespodzianki w ogóle się nie spodziewaliśmy.

11243084_10205023062429836_1727502658_o

Oto nasze łupy 🙂

SAMSUNG CSC

Niestety po obejrzeniu Rawki i wysłuchaniu instrukcji odnośnie spływu postanowiliśmy z niego zrezygnować. Na rzece znajduje się pełno przewalonych drzew i o ile pokonanie trasy z małym psem jest wykonalne, to z 33 kilogramowym mógł być problem. Nie mieliśmy kamizelki ratunkowej dla Bohuna, dlatego uznaliśmy, że nie warto ryzykować. Na osłodę Karolina zabrała nas ma małą sesję zdjęciową w polu, której genialne efekty możecie zobaczyć na profilu Futra w Obiektywie.

Podsumowując – cały wyjazd uważamy za bardziej niż udany. Trasa zawodów bardzo nam się podobała i mieliśmy frajdę z poszukiwania ukrytych punktów. Jestem przeogromnie dumna z Bohuna, który dzielnie mi pomagał i cały czas szedł na napiętej lince. Miło było spotkać tylu blogerów w jednym miejscu i spędzić czas w tak fantastycznym towarzystwie 🙂

No i Bohuny na pudle! 😀 a pomyśleć, że zaczynaliśmy od nieukończenia trasy i ostatnich miejsc.

Reklamy

28 thoughts on “Dog Orient w Puszczy Bolimowskiej i Bohun w Warszawie

  1. Gratuluje jeszcze raz, wspaniały sukces. I życze więcej więcej takich wspanialych imprez! Fajna relacja a tekst o zagubionym panu który zajął pierwsze miejsce super :D. Podziwiam że Bohun daje radę w taki upał bo nie wiem czy Berek by się nadawał. Po nim jakoś bardzo widać ze w pewnym momencie gorąc zaczyna mu przeszkadzać. Oczywiście najpierw napierdziela na spacerze jak dziki, a potem nagle olśnienie „ciepło mi”…
    No i jako Warszawianka musze powiedziec : Dog Orient Dog orientem, ale najlepsza Warszawa ❤ 😀 Bohun jaki chill złapał ;). Pasuje do warszawskich hipsterów 😉

    1. Bohun generalnie wlecze jęzorem i łapami jak jest +15 stopni, także trochę się obawiałam, ale jakoś tak jak się szło, to upał nie był aż tak doskwierający.
      Olśnienie 😀
      Bohun złapał klimat, a Wilanów taki piękny! ❤

  2. Super artykuł. Czekałam na waszą opowieść 🙂 My nie spotkaliśmy wiadra z wodą ale udało nam się na trasie spotkać wóz z lodami 🙂 Wyobraźcie sobie nasze niedowierzanie jak na odludziu usłyszeliśmy dobiegającą muzyczkę ze środka lasu. Spływ kajakowy z psem polecam 🙂 Dizle – 34 kg Labradora był nie do końca zadowolony bo „pełno przewalonych drzew” – a przecież żaden patyk nie może się zmarnować 🙂 Tak więc co jakiś czas wpadał na pomysł że wyciągnie sobie takie „drzewko” z wody. Tak czy inaczej świetnie się wszyscy bawiliśmy w trakcie spływu.

    Pozdrowienia dla całej ekipy i gratulujemy zdobytego miejsca 🙂

  3. O rany, jaka super relacja! I jakie Zawady udane! Łoł, cudownie, że byliście w Warszawie i się świetnie bawiliście. Poza tym, Kasia – ekstra fryzura, świetny kolor włosów i w ogóle fajny zestaw ciuchowy 😀 A do Woka Was wpuścili z Bohunem, serio?

    Uh, ten wypad dogtrekkingowy wygląda na zajebiaszczy spęd psich blogerów, jak czytałam to aż pożałowałam że nas nie było. Gratuluję zabawy, no i podium!

    1. Zawady ❤ dzięki za twój wpis!
      Wow ale mi miło, dziękuję za komplement! Poza połówkiem to chyba pierwszy miły komentarz do mojej "stylówy" ha!
      A wpuścili 😀 do tego przy Pałacu Kultury od Wspólnej. Tam na dole do ogródka, choć musieliśmy przejść przez restaurację. Na naszą prośbę pies dostał nawet wodę w doniczce 😉

      1. Ja mam te same odczucia, czego ja tego Dog Orientu nie ogarnąwszy?! 😦 Musimy się wybrać, tylko mam nieco tremę, jak to z dwoma psami wyjdzie…bo wydaje się, że na starcie są ogromne emocje, które mogą Ru przerosnąć.

  4. Po tej relacji co raz bardziej zaczynam wątpić, w sens naszego udziału w dogtrekkingu, w Wiśle 😀
    Czy to wszędzie tak wygląda, że punktów nie trzeba realizować po kolei? Zawsze są takie dodatkowe „punkty” i zabawy? 😀
    Świetny gest działkowiczów z tą wodą 🙂
    Gratulujemy trzeciego miejsca!!
    Pozdrowienia! K&T
    jackterror.blogspot.com

    1. „Zasady Dog Orientu różnią się tym od zasad dogtrekkingu rozgrywanego w ramach Pucharu Polski czy Gold-Dogtrekkingu, że zarówno kolejność zaliczania punktów kontrolnych, jak i trasa są dowolne.” W Pucharze Polski (w Wiśle) kolejność punktów jest ustalona 🙂 Tam też nie ma dodatkowych punktów i zabaw, ale jest losowanie nagród na końcu (na Dog Oriencie też było). Zawsze można spróbować na MINI na początek, tam nawigacja jest w miarę prosta 🙂

  5. Jeszcze raz- gratulacje!
    W Dog Orient robią punkty fałszywe… Zmylają w widocznych miejscach :p
    Wygląda fajnie, jestem pod wrażeniem jak ładnie sobie ułożyliście trasę, ja nigdy nie wiem co teraz i gdzie kolejny punkt..
    Do zobaczenia w Wiszni 😀

      1. Taa, śmiechu kupa 😛 Na początku jak zaczynaliśmy przygodę z dogtrekkingiem patrzyłam na mapę jak wół na malowane wrota i w ogóle nie ogarniałam, a teraz patrzę i o jezu, zgubimy się, co za masakra! Ale jakoś to idzie 🙂
        Do zobaczenia!

  6. Nudna ta relacja – nic, tylko tamten punkt łatwo znaleźliśmy, do siamtego trafiliśmy jak po sznurku. Mogliście się gdzieś po drodze zgubić, żeby było bardziej dramatycznie. 😛
    A tak poważnie, jeszcze raz gorąco gratuluję Wam sukcesu i podziwiam nawigacyjne umiejętności. Nie mogę się doczekać spotkania w Przesiece.

  7. Ej no wracaliśmy się raz 😛 dramatycznie do było na pierwszym dogtrekkingu (kiedy nas zwieźli z trasy), histerycznie na drugim (kiedy startowałam sama) i piorunująco na tym w Lubiechowej (kiedy połówka popieścił elektryczny pastuch i kiedy uciekaliśmy przed bykami), teraz czas na czill i splendor 😛 Nie no splendor skończy się w Wiszni Małej 😉
    Za to w Przesiece będzie wesoło 🙂

  8. Ale super impreza! 😀 Aż mnie zżera zazdrość, że psa nie mam do takich zabaw. Ale może za te kilka lat dalej będą takie imprezy organizowane. 😀
    Gratuluję zajęcia miejsca na podium!
    A co do Wrocławia, jak byłam tam ostatnio to miałam zupełnie odmienne wrażenie niż Ty. Pusto, cicho, czysto no i urzekły mnie mosty. 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s