Wakacje, czyli o poszukiwaniu rękawiczek i sandałach z koszulki

Jeżeli chodzi o wakacje, to jesteśmy nieco nudni w tym temacie. Od kiedy połówek po raz pierwszy zabrał mnie i Bohuniastego nad Siecino, nie chcemy spędzać wakacji nigdzie indziej. Jezioro I klasa (czystości) cud miód, kemping na wyspie – czyt. brak możliwości ucieczki psa, plus parawaning w wydaniu ludzi kempingu – odgrodzenie się autem, przyczepą, namiotem, hamakiem i wciąż zostaje kilkanaście (dziesiąt) metrów do sąsiada. Po garść ogólnych informacji o naszym miejscu na Ziemi zapraszam TU, a po pierwszą relację blogową z wakacji TU.

SAMSUNG CSC

W tym roku niestety nie zabraliśmy ze sobą Bułki z ekipą, ponieważ nie udało się dograć urlopów. Ruszyliśmy więc samotnie na weekend do rodziców połówka, gdzie stacjonuje przez cały rok przyczepa. Od rana zabraliśmy się za porządki: ściąganie pajęczyn, pranie firanek i poszewek, odkurzanie zdechłych robali i ścieranie kurzy, czyszczenie grilla, krzeseł i stołu. Następnego dnia przed północą byliśmy gotowi do drogi. Z uwagi na to, że ciągnąc przyczepę można jechać z prędkością max. 70 km/h, to na miejscu byliśmy koło 8 rano. Było przeokrutnie zimno. Najpierw wygrzebałam z dna torby czapkę zimową i gruby sweter, a zanim zdążyłam zabrać się za resztę manatków, połówek zdążył już zamontować nasz nowiusieńki prześliczny kolorowy hamak z Biedry.

SAMSUNG CSC

Szczerze? Przez cały pierwszy tydzień było tak zimno, że drętwiały mi palce u rąk. Podstawowy zestaw przeżycia, w jaki należało się zaopatrzyć przed wyjściem z przyczepy to: bluzka na długi rękaw, dwa wełniane swetry, kurtka, czapka, szalik, legginsy i dresy, grube skarpety i buty z gore-texem (które jednak grzeją). Biję się w pierś, że zapomniałam o rękawiczkach. Przez kilka dni przeszukiwałam tekstylne sklepy, okoliczne lumpeksy, ale kiedy w końcu trafiłam w BRICO MARCHE na rękawice ogrodowe, stwierdziłam, że dzięki, chyba wolę bez. Jestem typowym zmarzluchem, ale na prawdę było zimno. Nawet połówek założył kurtkę. Bohun był generalnie z tego faktu zachwycony i latał jak głupi po wyspie. Aura nie przeszkadzała mu w kąpielach, nam tak. Tak więc spacerowaliśmy sobie, czytaliśmy książki i robiliśmy grilla.

SAMSUNG CSC

Zestaw przeżyciowy – kilka warstw ciuchów. I mielonka. Z ogórkiem. I Rutinacea MAX.

Kiedy kolejne mokre szelki suszyły się beznadziejnie na sznurku, wypanierowany pod przyczepą mokry i zimny Bohun ładował się  wieczorem na łóżko, co jest nieco niezwykłe. Zazwyczaj wybiera swoje miejsce na tej samej wysokości na siedzisku lub podłogę.

SAMSUNG CSC

W bezdeszczowy dzień wybraliśmy się na 20km spacer załatwić pewne sprawunki w jednym z gospodarstw agroturystycznych. Tam Bohun miał okazję poznać zwierzę, które skradło jego serce i rozum.

SAMSUNG CSC

nowa koleżanka albo kolega 🙂

W pierwszym tygodniu udało nam się zatem wyluzować, wylenić, odmóżdżyć i zmarznąć. Tak naprawdę to mieliśmy już serdecznie dość wszechzimna, wiatru, deszczu i szarej aury.

SAMSUNG CSC

Z pomocą miała przyjechać ekipa z urlopnaetacie.pl i przywieźć piękną pogodę. Przygotowaliśmy zatem ognicho, ogniska są super 🙂 Bohun natomiast nie wykazywał inicjatywy pomocy.

SAMSUNG CSC

Następnego dnia czekaliśmy na przyjazd Oli, Michała i Luśki, ale już z daleka wiedzieliśmy, że jadą – wyszło słońce, czapki z głów!

SAMSUNG CSC

Jeżeli czytacie ich blog, to przy następnej okazji pogratulujcie im zdjęcia Luśki. To cudowne zwierzę jest żywym sreberkiem i uchwycenie jej w kadrze graniczy z cudem 🙂 ustawienie Bohuna to przy niej bułka z masłem, a nawet sama bułka.

SAMSUNG CSC

Mamy to!

W tej wesołej ekipie przy pięknej pogodzie wybraliśmy się na rowerek wodny (my) i kajak (Urlopy) i opłynęliśmy Siecino wzdłuż i wszerz i po frytki na inne kąpielisko.

SAMSUNG CSC

ej, a mogę z wami?

Zaliczyliśmy też spacer wokół wyspy, dostaliśmy od nieznajomych szczupaka, zjedliśmy ziemniaki z ogniska, pogadaliśmy, pośmialiśmy się, pożałowaliśmy, że spotkanie takie krótkie, a na koniec graliśmy w dziwną grę o morderstwach 😀

SAMSUNG CSC

Ola, Michał, Bohun i nasz obóz 🙂

Urlopy wyjechały, ale zostawiły nam pogodę 🙂 Mieliśmy jeszcze 4 dni laby, więc połowę tego czasu postanowiliśmy spędzić aktywnie i zobaczyć coś więcej niż zdjęcia w papierowym kursie fotografii.

W środę pojechaliśmy najpierw do Czaplinka w poszukiwaniu przygód. I trafiliśmy do Sławogrodu. I nawet wpuścili nas z psem, ale w kagańcu, bo biega tam sobie luzem stado kóz i owiec.

SAMSUNG CSC

Trzeba się podrapać przez wejściem.

W Sławogrodzie zostaliśmy oprowadzeni przez niezbyt przejmujące się swoją pracą młode osoby, ale i tak było fajnie 🙂 trzymaliśmy kolczugę, przymierzaliśmy hełmy, chodziliśmy na szczudłach (!) i wybiliśmy pieniążek. Bohun nie bawił się tak dobrze, jak my.

SAMSUNG CSC

zamknęli pieska

Ale za to zasiadł na tronie.

SAMSUNG CSC

Bohun I Przewspaniały albo np. Bohun I Groźny

Zaraz potem ruszyliśmy dalej, a tam co? Ruiny Zamku Drahim. No to dawaj z psem. Tym razem bez kagańca 🙂 Tam nie czekał na nas żaden przewodnik, hulaj dusza, róbta co chceta. No to robiliśmy:

SAMSUNG CSC

oglądaliśmy eksponaty

SAMSUNG CSC

siadaliśmy na eksponatach i dobieraliśmy kompozycje

SAMSUNG CSC

wchodziliśmy do dziwnych komnat

SAMSUNG CSC

weszliśmy na dach, a Bohun to nawet na stołek

SAMSUNG CSC

odpoczęliśmy na sianku

SAMSUNG CSC

zrobiliśmy najgłupszą fotkę ever

SAMSUNG CSC

i przeżyliśmy spotkanie I stopnia z dziwną kozą

Następnie wywiało nas do Bolegorzyna do Muzeum Państwowego Gospodarstwa Rolnego. Zostaliśmy pokrótce oprowadzeni przez przemiłą panią, a potem znów mogliśmy robić co chcemy. Więc Bohun postanowił najpierw się wytarzać. Jesteśmy niemal pewni, że jego walenie głową o podłogę było słychać piętro niżej.

SAMSUNG CSC

no cześć

SAMSUNG CSC

poznał nowych kumpli ze wsi

SAMSUNG CSC

przymierzył eksponat

SAMSUNG CSC

i postanowił się zdrzemnąć, ale wciąż czuwać

Muzeum PGR to gratka chyba dla wszystkich, którzy choć trochę kojarzą lata 80 i 90 i artefakty z nimi związane. Były liczydła, sokowirówki, mydła, maszynka do makaronu, pralka Frania itd.

Będąc tak blisko Bornego Sulinowa nie mogliśmy sobie jeszcze odmówić wizyty na Wrzosowisku, mając w pamięci piękno tego miejsca w zeszłym roku. Niestety lipcowa fala upałów doszczętnie zniszczyła fiolet i róż we wrzosach. Bohun i tak nie zauważył różnicy, ale udało mu się wyperfumować na wypadek, gdyby jeszcze była okazja do randki z jakąś panną. A była.

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

Do Szczecina następnego dnia zaprosiła nas Kasia z bloga Podróże z Psem! Najpierw Flicka i Bohun mogli się wyszaleć na wybiegu dla psów, ale nie chcieli, bo za gorąco było, a później poszliśmy na kilkunasto kilometrowy spacer po Puszczy Bukowej.

SAMSUNG CSC

na wybiegu

Puszcza jest po prostu przepiękna! Kto nie był, a ma okazję, niech szybciutko idzie nadrobić, ale najlepiej z przewodnikiem, bo można zabłądzić, serio. Spacer zaczęliśmy od kąpieli psów w Jeziorze Szmaragdowym i przepysznej lemoniady arbuzowej 🙂

SAMSUNG CSC

Jezioro Szmaragdowe

Mniej więcej w połowie drogi kompletnie rozpadł mi się jeden sandał, a drugi niemiłosiernie obcierał. Dalsza wędrówka nie była możliwa. Trzeba było jakoś naprawić but. Dodam, że zanim zajechaliśmy do Szczecina, stawaliśmy na stacji po Kropelkę, żeby skleić sandał połówka…taka sytuacja. Opcje naprawy buta były dwie: albo pasek od aparatu (mniejszy żal), albo smycz – moja ukochana wyczekana smycz Ruffwear! (żal udręczony do końca życia). Wtem Kasia proponuje swoją starą koszulkę, którą spakowała do plecaka przed wyjściem „na wszelki”. Kasiu, dziękuję! Koszulko, pamiętamy! Połówek sprytnie oddarł rękawki tak, abym mogła zabezpieczyć stopy przed otarciami, a resztę na paski, którymi owinęliśmy podeszwę tworząc sandał. Prawda, że profeszynal?

11017878_10205501410308234_3812021520324936672_n

Rozwiązanie okazało się na tyle wygodne i solidne, że mogliśmy wędrować dalej.

SAMSUNG CSC

W Szczecinie mają też pierożki na stacji Lotos (np. zamiast hot dogów) oraz Szaszłykarnię, gdzie połówek najadł się do syta. Na deser pojechaliśmy do Lodziarni Gelatiamo, gdzie są serwowane lody dla psów! Tego dnia psim smakiem była pieczeń wieprzowa. Ale był szał! 😀

SAMSUNG CSC

Kasia zaprowadziła nas też do Galerii Kaskada, gdzie można wprowadzać psy…takie rzeczy to tylko w Szczecinie.

SAMSUNG CSC

W drodze na Wały Chrobrego zrobiliśmy jeszcze pamiątkowe fotki na świetlistych kostkach i przy panu rekinie 🙂

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

bry wieczór

SAMSUNG CSC

W piątek jeszcze się pobyczyliśmy, wykąpaliśmy w jeziorku i dogorywaliśmy w upale. To był ostatni dzień naszych wakacji. W sobotę wstaliśmy niemal skoro świt i spakowaliśmy manatki.

Śmiemy twierdzić, że mimo wszystko, mimo że bez Bułki, Bohun świetnie się bawił, my z resztą też 🙂 Dodatkowo był taki grzeczny, że prawie całe wywczasy latał luzem, nawet nie trzeba było go przyczepiać do linki do drzewa, bo przesiadywał pod przyczepą, czy słońce czy deszcz.

Filmu – relacji z wakacji jeszcze na ma, bo nie przebrnęliśmy przez 17 GB filmów, ale przebrniemy! Prosimy o cierpliwość. Tak się właśnie kończy szał kamerki na patyku 😉 Póki co zapraszam do śledzenia bohunowego kanału na youtube – tam znajdziecie pierwszy wakacyjny krótki filmik 🙂

 

 

 

 

 

Advertisements

15 thoughts on “Wakacje, czyli o poszukiwaniu rękawiczek i sandałach z koszulki

  1. Po pierwsze i najważniejsze – absolutnie i nieodwołanie chcę taką smycz. Jak tylko młody przestanie rosnąć muszę się zabrać za kompletowanie mu wyprawki z Ruffwear. W przypadku Tytanii rewelacyjnie sprawdzają się długaśne smycze przepinane i taką też mam dla Gambita, a tu klops, chyba zdecydowanie lepiej grałaby zwykła krótka.

    Po drugie, wow, Bohun miał wakacje pełne wrażeń. Chyba nawet nie zdążył zatęsknić za Bułką – najpierw gorące randez-vous z Luśką, potem spotkanie z Flicką… No, no, ale z niego Casanova. 😀 Puszcza Bukowa jest piękna, Jezioro Szmaragdowe wygląda fantastycznie, ach! Zazdroszczę Kasi mieszkania w Szczecinie!

    1. Smycz polecam całym sercem i do końca świata! Mamy ją już 3 miesiące i na tyle się wyrobiła, że nie ściera już wnętrza dłoni 🙂 no i te kolory, chciałabym róż…

      Ten cały Szczecin to musi być jakiś raj dla psów, totalnie! Oni maja tam kilka wybiegów dla psów!

  2. No nie wierzę, jak najlepiej mieliście! A to zdjęcie we trójkę jak siedzicie na mostku…no mistrz! Mówiłam już, że Bohun jest obok naszego Ogusia najpiękniejszym psem świata? Jak go/Was osobiście nie poznam to nie będę mogła czuć się spełnionym człowiekiem ot co! 😉

  3. Kukły rolników skradły moje serce ❤
    I zazdroszczę Wam przyczepy, myślę, że to jest forma podróżowania, która przypadłaby mi do gustu. Lubię odwiedzać nowe miejsca, ale nienawidzę spać poza domem i to mnie zawsze zniechęca do wszelkich wyjazdów (nawet do rodziny!). A tu, własna chata na kółkach, pewnie niewiele mniejsza od naszej "przytulnej" kawalerki… coś w tym jest!

    1. Racja, to jest wygodna opcja, bo niby obcujesz z naturą, jest chłodniej, bo w lesie, jeziorko, jest gdzie zostawić cenne rzeczy, a jedziesz gdzie chcesz, nie martwisz się pogodą i aż tak dużo robali nie chodzi ci po podłodze 😀 a przyczepkę można też wynająć 🙂

  4. Przepłakałam pół posta 😦 Wakacje:( Gdzie jesteście 😦 Cudnie Wam było, muszę do muzeum gospodarstwa rolnego, kocham PRL, no kocham ❤

    Czemu "(żal udręczony do końca życia"? 🙂

    Koszulkodały (koszulka +sandały) mega! 🙂

    1. Przepłakałaś pół posta, bo wzięłaś za krótki urlop? 😛 muzeum PGR to jest to 🙂 trzeba odwiedzić i już.

      Koszulkodały uratowały mi życie i całą wyprawę do Szczecina! A jak wygodnie! Może trzeba pomyśleć nad masową produkcją 😉

      Żal udręczony do końca życia, bo to moja ukochana smycz (i najdroższa) 😀

  5. Powiem szczerze, że narobiliście nam smaka już w poprzednim roku na tą Waszą wakacyjną bazę ❤ Niestety stwierdzam ze smutkiem, że jednak do takich podróży potrzebne jest auto, którego niestety nie mamy. Już pal licho targanie wielkiego namiotu, ale jak widać same rzeczy "na wszelki" też trzeba gdzieś zmieścić. Cóż, może w kolejnym sezonie… 😉
    Pozdrawiamy, Asia i Bona
    http://piesoswiat.blogspot.com/

  6. Ale fajnie! 😀 Jeden tydzień laby, a drugi aktywny i tak powinno być! 😀
    Zdjęcia z wakacji bardzo fajne, muzeum gospodarstwa rolnego (co ciekawe, w skrócie mgr xD) – muszę tam pojechać! No normalnie moje klimaty! 😀 W Szczecinie nigdy nie byłam, to też chętnie bym pozwiedzała. Ach, może kiedyś. 🙂

  7. O Siecino, byliśmy tak z Vigulkiem w zeszłym roku, pływał z nami kajakiem i żaglówką i było faktycznie pięknie, a pogodę mieliśmy jak w tropikach 🙂 Niedługo mam nadzieję, zamieszczę relację na blogu, pozdrawiamy 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s