Dogtrekking w Przesiece po raz drugi

Na Puchar Polski dogtrekkingu w Przesiece przyjechaliśmy już w piątek dzięki propozycji ekipy z Pies do kwadratu. Tym sposobem uniknęliśmy błądzenia z GPSem w drodze na miejsce przed samym startem, jak rok temu – TU przeczytacie relację z całego dnia. Naszą kwaterą został „Kaliniec”, przy którym odbywał się start, więc z samych okien podziwialiśmy rozkładanie namiotów i dmuchanych bram. Nic tylko relax, drineczki, palmy, słoneczko, kąpiel z pianką, wygodne łóżko i wczesne położenie się spać. A tak na serio to była okropna mgła, kropił deszczyk, mały, ale wciąż deszczyk, z Dominiką, Mają, Pawłem i Dominikiem nie mogliśmy się nagadać – tyle tematów psich i nie tylko!, położyliśmy się późno spać, słuchawkę prysznica trzeba było trzymać w ręce, a do tego zorientowaliśmy się, że nie mamy dla Bohuna przekąski na trasę. Zła mama, zły tato, biedny piesek trzeciego świata musiał się najeść na zapas przy odprawie weterynaryjnej.

SAMSUNG CSC

piesek na barfie

SAMSUNG CSC

odprawa weterynaryjna

Jakby tego było mało, to dla księcia wzięliśmy same, naszym zdaniem, surowe frykasy: przepiórki, kaczka, wątróbka.  Jakoś nie przeszło nam przez myśl, że może na samym początku barfa brać coś bardziej pewnego i sprawdzonego. Pies wzgardził, czarna rozpacz, pójdzie na prawie 30km o pustym brzuchu. No nie no. Dobry pańcio pokroił wątróbkę i kaczkę i podgrzał w mikrofali. Ja za to jaram się nowym bukłakiem (poprzedni tak jakby spleśniał – bukłaki trzeba myć od razu po użyciu i DOKŁADNIE wysuszyć przed rzuceniem w kąt) i napojem na zawody. Wymyśliłam sobie orzeźwiającą lemoniadę z miodem i miętą, ale pycha! Pogoda była idealna na start – mgła i lekki chłodek. Poczyniłam postęp i w myśl zasady, że na trasie jest 5-10 stopni więcej niż jest w rzeczywistości, nie zabrałam na kurtki. I dobrze zrobiłam.

SAMSUNG CSC

zaraz startujemy

Reprezentacja Kłaków w Kawie ustawiła się na miejscu startu, odebrała mapy i karty zawodnika, wysłuchała lub nie wskazówek na odprawie technicznej i wystrzeliła niczym z procy. Bohun rozpędza się na starcie jakby miał zamontowany motorek, lawiruje między psami, tu goni, tam jakiegoś przegoni, do jakiegoś odpyskuje, na pełnym pędzie oczywiście, do tego waży niewiele mniej niż ja i utrzymanie się w pionie wymaga ode mnie zużycia większości pokładów energii. Wymiękłam totalnie i musiałam przekazać psa połówkowi żeby złapać oddech. No i zaczęło się. Znacie Niekończącą się Opowieść? W Przesiece na Pucharze Polski w dogtrekkingu można poznać Niekończące się Podejście. Było duszno mimo mgły + ciągła wspinaczka + straciłam większość energii na usiłowanie nie zaliczenia orła na starcie = było mi tak słabo, że połówek oprócz psa przejął ode mnie plecak, a ja podpierając się na kiju opóźniałam całą grupę. Ekipa Psa do Kwadratu i ekipa Aldora trzymała się dzielnie, pewnie dużo trenowali przez wakacje 😉

Trasa była wyjątkowo urokliwa:

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

no w końcu spuszcza, czego myśmy się spodziewali?

SAMSUNG CSC

zaplecze sanitarne

Gdzieś tam pomiędzy łapaniem oddechu i pogaduszkami, nawigatorzy stwierdzili, że szlak, którym powinniśmy iść według mapy, został zamknięty i musimy iść inną drogą. Wcale nie wyglądało to jakbyśmy nie wiadomo ile drogi nadkładali, ale mimo wszystko jakimś cudem zrobiliśmy 30km, a nie planowane 25. Dodam, że nigdzie się nie wracaliśmy, nigdzie się nie pomyliliśmy. Dziwna sprawa. Może kiedyś przyśni nam się rozwiązanie tej zagadki.

Kiedy w końcu Niekończące się Podejście się skończyło, zrobiliśmy sobie kilka minut przerwy i zajadaliśmy suchy prowiant. Tym razem banany i muffiny owsiane bez mąki i tłuszczu, ale z owocami i bakaliami. Bohuniałke ucieszył się z próbki karmy od sponsora, my też się ucieszyliśmy, sumienie uspokoiliśmy.

SAMSUNG CSC

Najedzeni i odsapnięci ruszyliśmy tym razem w dół w kierunku Schroniska „Odrodzenie”.

SAMSUNG CSC

po lewej granica mgły 🙂

SAMSUNG CSC

Reprezentacja Kłaków w Kawie 🙂

SAMSUNG CSC

Schronisko „Odrodzenie”

W schronisku zebraliśmy kolejny punkt kontrolny do kolekcji, zrobiliśmy kilkuminutowy postój na ogarnięcie mapy i ruszyliśmy, znowu w górę.

SAMSUNG CSC

Nawigator musi się zastanowić, a pieseł nie ogarnia 🙂

Kiedy znowu zakończyła się nasza wspinaczka, rozpoczął się, moim zdaniem najfajniejszy etap – duże kamienie, droga w dół, malownicze krajobrazy i w końcu dostałam psa ku uciesze połówka. Powiem szczerze, że o wiele łatwiej schodzi mi się po tych niebezpiecznych kamolcach kiedy Bohun ciągnie mnie do przodu, po prostu nie mam czasu na zastanawianie się i idę/schodzę na lekko ugiętych kolanach, bajka!

SAMSUNG CSC

SAMSUNG CSC

Gdzieś po tym etapie podróży moje nogi wysiadały. Do tego zorientowałam się, że nie zabrałam do plecaka ibupromu, który ratuje mnie od bólu na trasie i po jej ukończeniu. Generalnie chyba wszyscy oprócz Pawła mieli już dość. Niestety, ale pozostało nam tylko sprawne przebieranie nóżkami, bo zatrzymanie groziło chęcią nie ruszania się już nigdy więcej i ani metra dalej.

Ostatni punkt kontrolny znaleźliśmy przy wodospadzie i ruszyliśmy ostatkiem sił do mety.

DSC_3899

Pisz „KARKONOSZ”

Dogtrekking ukończyliśmy z czasem 7:31 na 25 miejscu na 31 rodzin i jako ostatni z naszej Kłakowej reprezentacji. Właściwie to wtoczyliśmy się na metę. Mimo słabiutkiego wyniku, po 5 edycjach według klasyfikacji generalnej jesteśmy na 9/54 miejscu jako rodzina i 8/60 jako drużyna, wow!

Dzięki temu, że kwaterę mieliśmy tak blisko, mogliśmy szybciutko wziąć prysznic, zjeść posiłek regeneracyjny i rozsiąść się wygodnie na trawie przysłuchując rozdaniu dyplomów. Oczywista oczywistość, że nic nie wylosowaliśmy. Dostaliśmy natomiast dyplom, a ja dostarczyłam sobie dodatkowych endorfin dzięki towarzystwu takich fantastycznych ludzi no i dzięki szczeniakowi Gambitowi 🙂

DSC_3969

DSC_4040Bohunowi za to już całkiem się pomieszało i pomylił rozdanie dyplomów ze startem. Był podekscytowany i szczekał w pełnej gotowości. To nic, że zrobił 30km.

DSC_4018

Bohun szczeka 🙂

Organizator zapewnił, że kto zanurzy się w lodowatym wodospadzie po szyję i dostarczy zdjęcie, ten będzie miał darmowy start w Przesiece za rok. No więc dnia następnego panowie chcąc wierzyć, że to nie żart i zaoszczędzić 50zł (ach ten spryt!), ściągnęli koszulki i poszli zamienić się w morsy.

SAMSUNG CSC

No i wygrali ten darmowy start 🙂

Bohun z kolei z zawodów na zawody co raz chętniej pokonuje trasy ze swoim fanem – Aldorem! Mają miejsce nawet męskie kuksańce i powarkiwania z buziaczkiem, kiedy któryś się oddali 😉

SAMSUNG CSC

Bohun z fanem – Aldorem

Koniec końców Bohun dostał do jedzenia zapasową kość cielęcą, a wspaniała przepiórka wylądowała w paszczy Gambita.

SAMSUNG CSC

No i Tytania postanowiła położyć się na chwilę i dać sobie zrobić zdjęcie 🙂

SAMSUNG CSC

Naszej wspaniałej drużynie dziękujemy za towarzystwo i czekamy na spotkanie w Wiśle 🙂 Tymczasem zahaczymy jeszcze o gold-dogtrekking na zamku Czocha.

 

 

 

Reklamy

25 thoughts on “Dogtrekking w Przesiece po raz drugi

    1. ( i niezmiennie fascynuje mnie godność pozowania D.) Na tych zdjęciach wygląda jakby sfrunęła z wybiegu gdzieś a Mediolanie i los rzucił ją między przypadkowych turystów :)) W ogóle kłamiecie, że to takie męczące, bo wszyscy wyglądacie krzepko 😀

      Ja zawsze na górskich zdjęciach wyglądam jak pęknięty pomidor 😛

      1. Rezerwuj czas, przygotuj się psychicznie i zabieraj ekipę z nami na przyszły sezon! Jak nie spodoba wam się idea, to chociaż pogadamy, ponabijamy się z naszych psów 😀 powiem więcej, D. frunęła dalej z Mediolanu i na tym pędzie nadawała tempo zaraz za P.! A my smętniaki siermięgi z tyłu.

        Wiesz, nasz aparat ma tryb „wygładzanie twarzy” 😛 Część była czerwona, ja blada jak ściana, połówek miał flagę Polski na czole (opalił sobie od chusty) 😀

  1. Gambit wygląda jakby zasnął na tej przepiórce. 😛
    A w ogóle to zazdrość tak bardzo! My mamy zawsze daleko do wszelkich dogtrekkingów, a Szilopies tak się jara jazdą samochodem, że na trasie chyba musielibyśmy ją nieść.

  2. WOW! Widać, że dogtrekking to dobry fun, sprawdzenie siebie, a przede wszystkim mega pozytywnie spędzony czas! Gratuluje całości – od podjęcia decyzji o startach do padnięcia na mecie 🙂
    PS. „Kłaki w kawie”? CZAD 😀 Nic tylko kibicować zostało!

    1. Oj tak, zabawa jest przednia 🙂 tym bardziej, że jest to aktywność dla wszystkich, wystarczy ogarniać trochę mapę albo mieć kogoś takiego pod ręką 😉

      Reprezentacja Kłaków w Kawie to mój autorski wymysł na poczekaniu 😉

  3. Ach, wspomnieć czar! Nie mogę się doczekać powtórki w Wiśle. Swoją drogą, podziwiam Cię za schodzenie z Bohunem, ja z Tytanią najpewniej straciłabym wszystkie zęby… Nie przeczę, zbieganie było sporo mniej męczące niż schodzenie, ale jednak zbieganie samodzielnie, a zbieganie z brytanem, który non stop wyrywa do przodu to dwa różne zbiegania. 😛

    @Gosia: Nadziwić się nie mogę tym Twoim mediolańskim skojarzeniom, bo uważam, że wyglądam jak wypłosz, który na dodatek bardzo potrzebuje fryzjera. 😛 Zdecydowanie najlepiej podczas całej imprezy trzymał się Paweł.

    Wszystkich zainteresowanych BARF-nymi frykasami informuję, że Gambit oddał przepiórkę naturze jeszcze w samochodzie i to nie tą stroną, co trzeba. 😛

    1. Nie próbowałabym z Tytanią – to koń pociągowy w ciele psa! Chyba nasze zęby są zbyt cenne 😉 Bohun całkiem nieźle ogarnia komendę powoli, ale stop to już niezbyt – byłaś świadkiem jak P. uratował moje ręce i twarz przed pokiereszowaniem o żwir 😉

      Oj tam oddał, chciał zjeść jeszcze raz, bo taka smaczna 😛

  4. ależ zacna ekipa była u nas na dzielni 😀 ! żałuję strasznie,że w tym roku nie mogliśmy się pokazać w Przesiece, pospotykac ze znajomkami i obronić tytułu z zeszłego roku 🙂 mam nadzieję, że do „następnego”! 🙂

      1. O jak miło 🙂 nie ma się co bać. Organizator pisze, że trasa nawigacyjnie będzie prosta i w zeszłym roku też była bajeczna – nawet ja bym sobie poradziła 😉 przygoda!

      2. Mam nadzieję, bo od kilku dni bardzo intensywnie myślę czy dam sobie radę 😀
        Miałam pytać! Czy masz może zdjęcie jakieś mapki z innych dogtrekkingów? Chciałam sobie zobaczyć jak to wygląda, czy coś z niej rozumiem itd 🙂
        I jeszcze jedno. Czy te punkty kontrolne trzeba zaliczać po kolei?
        Zamęczam Cię, wiem. Ale jesteś mądra głowa w tym temacie, więc wolę zapytać, niż później na miejscu robić z siebie głupka 😀

  5. Uwielbiam czytać u Was relacje z dogtrekkingów, to zawsze wygląda na niezły fun 😀 Sama byłam raz, w celach bardziej towarzyskich niż sportowych i trasa liczyła 14 km, a nie 30 km. Jak na 8 godzin szurania nogami to wyglądacie naprawdę świeżo 😀

  6. Ale pięknie tam! Uwielbiamy Karkonosze, o wiele bardziej od Tatr gdzie nas nie chcą wpuszczać 🙂 Zazdroszczę takiej przygody, widoków i cudownego spędzania czasu z psem. Karkonosze to nasz cel na tegoroczne Święta, oby było równie pięknie 🙂 Pozdrawiamy

  7. Ja zgarnęłam mojego młodego właśnie z ostatnich zawodów dogtrekkingowych w Wiśle, gdzie przyjechał ze swoją mamą i siostrą 🙂 Jak będzie większy na pewno się wybiorę, fajna impreza 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s